|
KULTURA NEDZY 1998. INTERVIEW BY BOCIAN
|
|
Zespół ten pojawił się dość dawno temu, ale nie jest zespołem znanym,
bo to co robi jest zupełnie inne od typowego działania określanego jako punk.
Sposób grania, metalowe dodatki, przekaz wizualny i charyzmatyczny wokalista
– to wszystko robi mocne wrażenie. JUDE na koncertach nie pozostawia nikogo obojętnym,
powoduje reakcje wkurwienia albo fascynacji.
Czy możecie się przedstawić na początek?
|
|
JUDE to grupa jednostek operująca w kontekście zespołu muzycznego.
Działamy dziś w składzie: Jacek, Konrad, Maciek, Łukasz, Wiktor plus Marcin jako videohead.
|
|
Jesteście dość oryginalną kapelą, ze względu na specyficzne dodatki do instrumentarium…
|
|
Używamy różnego sprzętu ale podstawą składu są gitary, perkusje i wokal.
Wykorzystujemy wszelkie możliwe źródła dźwięku I eksperymentujemy z nimi.
Graliśmy używając szlifierek, wiertarek etc, przetwarzaliśmy ich brzmienie elektronicznie.
Jako instrumentów używamy również mikrofonów. Równolegle do konstruowania naszych kawałków
dodajemy pętle preparowane z równych źródeł. Te wszystkie próby są tylko w części do odtworzenia na scenie.
W większości kawałków wykorzystujemy te doświadczenia, jednak podstawą naszej muzyki jest normalny klasyczny skład.
|
|
Ale gracie niekonwencjonalnie, czy chcieliście przełamać tym takie typowe brzmienie punk?
|
|
Prawdę mówiąc, gdy zaczynaliśmy nie myśleliśmy o żadnych schematach ani przełamywaniu jakichkolwiek.
Gdy uczyliśmy się grac (prawie wszyscy zaczynaliśmy w tym zespole) wzięliśmy pod uwagę tylko te,
które ułatwiły nam opanowanie instrumentów. To, że zaczęliśmy grać taka muzykę nie było jakimś wykalkulowanym wyborem.
Myślę, że to normalna konsekwencja kim byliśmy, co robiliśmy i robimy dotąd.
Jeszcze przed powstaniem JUDE przez długi czas próbowałem działać z różnymi brzmieniami
i robiłem hałas na odpadach metalowych. Także pierwszy okres naszej działalności był próbą stworzenia muzyki
generowanej na metalowym, złomowym instrumentarium i prymitywnym automacie perkusyjnym.
Dopiero później zaczęliśmy używać gitar, urządzeń pogłosowych etc. Zawsze było to żywe
i bardzo fizyczne granie. Dzisiaj w składzie z gitarami i perkusjami wciąż to kontynuujemy.
Równolegle z tym, co pokazujemy na scenie, pracujemy także nad innymi rzeczami,
być może te projekty doczekają się jakiejś realizacji w przyszłości.
|
|
Czy nigdy nie kusiło was klasyczne granie punk, bardziej proste a nie takie eksperymentalne?
|
|
Spójrz, my w sumie gramy harmonicznie uporządkowaną muzykę, brzmi to może bardzo surowo
i mechanicznie ale nie jest to typowo „eksperymentalne” (nawet coś takiego ma swoje klisze) granie.
Nasze utwory powstają w naturalny sposób, tak jak mówiłem jest to bardzo żywe i organiczne.
Na scenie nie stosujemy za dużo elektroniki i większość rzeczy oprócz loops, taśm i video jest grane live.
Prawdopodobnie nie brzmimy jak większość punk kapel ale czy ktokolwiek jest
w stanie powiedzieć jak wygląda typowa punk grupa? Gdy patrzy się przez pryzmat schematów pojęć punk,
industrial, hardcore etc. mając jedyną wizję jak ma to wyglądać to staje się bardzo ograniczające i nieprawdziwe.
Zawsze najbardziej cenne i najbardziej ciekawe były dla mnie zespoły, które rozbijały ten umowny przepis
i robiły punk po swojemu. W tym jest jego istota, od początku był wielobiegunowy i niejedno wymiarowy.
Tylko ślepi i ograniczeni ludzie nie zauważali tej różnorodności i widzieli w tym zamknięty styl muzyczny.
Weźmy dzisiejsze zespoły np. RORSCHACH, DYSTOPIA, 13, ACME, NEUROSIS, EYE HATE GOD, ABC DIABOLO etc. etc.
czy jest to punk jaki słyszeliśmy, dajmy na to, w 1983 roku? To wszystko ewoluuje, jest jak najbardziej bogate.
Dlatego nadal w tym jesteśmy, dlatego się z tym identyfikujemy. Nie zwracam uwagi na rzesze nudnych
i banalnych grup nie różniących się od siebie niczym, śpiewających wciąż te same bezpieczne rzeczy.
Punk nie jest bezpiecznym retro trendem, zjadającym swój ogon i nie mającym nic nowego do zaoferowania.
|
|
Czyli na granie takiej muzyki miał wpływ fakt, że słuchacie takiej muzyki i pochodzicie z przemysłowego miasta…
|
|
Tak, wydaje mi się że miejsce, z którego pochodzimy miało wpływ na oblicze naszej grupy.
To oddziałuje nie tylko na naszą muzykę ale ma także odbicie w naszej nazwie, tym co pokazujemy,
jacy jesteśmy. W sumie możemy spojrzeć na siebie, jako wytwór tej zmutowanej aglomeracji.
Jako zespół przetwarzamy impulsy dochodzące do nas z tego wielkomiejskiego środowiska.
Wszystko co do nas dociera ma nas wpływ. Inspiracją mogą być media (interesujemy się nimi),
książki, filmy; zarówno bezpośrednie, fizyczne doświadczenia z tramwaju, jak i nowa informacja
z ostatnich wiadomości – wszystko. Bliskość wielkich zakładów jest odpowiednim otoczeniem –
wszyscy mieszkamy niedaleko stref przemysłowych. Często zapuszczamy się w te okolice,
potrafimy całe dni spędzać na bocznicach kolejowych albo zwiedzać jakieś stare fabryki.
Przeobrażeni ekonomiczne ostatnich lat doprowadziły do bankructwa wiele wielkich przedsiębiorstw,
ich budynki opustoszały – to dla nas naturalne środowisko.
|
|
Jaka istnieje wzajemna zależność między tym co pokazujecie na ekranie podczas show a przekazem zawartym w twoich tekstach?
|
|
Jesteśmy w 1997 roku, patrzymy na rzeczywistość oczami ludzi znających historię tego wieku,
sięgających również dalej w przeszłość. Cała ta wiedz połączona z doświadczeniem skłania do innego spojrzenia
na dzisiejsze otoczenie.Innego rozumienia istoty wojen, konfliktów i innych relacji między ludźmi.
Ona przekształca również moje postrzeganie człowieka i jednostek. Gramy muzykę, która jest naszym wyrazem.
Między innymi celami stawiamy sobie również świadectwo, znaki czasu w jakim żyjemy.
Czuję się w zupełnej opozycji do wciąż pokutującej tezy, głoszącej, że za zło tego świata ponoszą winę wyłącznie instytucje,
państwo, polityka etc., twierdzącej że człowiek jest z natury istotą szlachetną, czystą,
tabula rasa przekształcona przez zwyrodniałe otoczenie. Tradycja chrześcijańska wywodzi ten stan z grzechu pierworodnego,
libertarianie głoszą że system wyrządza to zło istocie ludzkiej, że przez system człowiek staje się negatywny,
egoistyczny i samolubny. Dla mnie zupełna ułudą jest wciąż wyznawana wiara w postęp człowieka, myśl że postęp kulturowy,
społeczny czy religia zmienia i wywyższa jego naturę. Człowiek jest siłą sprawczą na tym świecie
i mimo całego wielowiekowego dorobku wciąż władają nim zakamuflowane cywilizacją odruchy, jak choćby instynkt przetrwania,
instynkt reprodukcji, instynkt dominacji – każdy z nich łatwo przełożyć na znane wszystkim tradycje, prawa, regulacje etc.
|
|
No dobrze, ale istnieją przecież różni kontestatorzy, którzy negują stan świata w jakim istnieją np. punks.
Oni zdecydowanie odrzucają schemat zachowań według instynktów, stadnych emocji takich jak np. patriotyzm…
|
|
Tak ale właśnie punk był i jest postawą absolutnie pozbawioną iluzji i otwarcie spoglądającą na świat.
Być szczerym aż do bólu, odkrywać i demaskować te pokłady hipokryzji. Mówić wprost – istnieje nienawiść,
istnieje agresja – są naturalnym składnikiem życia. Nie chować się przed tym, odrzucać wszelki kwietyzm.
Świat, w którym żyjemy nie jest spokojnym, harmonijnym miejscem. Stykasz się z tym co dzień, stawiasz czoło życiu,
otoczeniu, nie mając złudzeń co do tego jak jest naprawdę. Dopiero zdając sobie sprawę z tego kim się jest,
można świadomie istnieć w tym wszystkim, nie włączając się w ten status quo. Nie obawiasz się tej perspektywy,
odrzucasz strach przed samym sobą. Don’t be afraid to show your hate (KILLING JOKE). To jest według mnie punkt wyjścia.
|
|
Skoro większość poglądów z reguły upraszcza rzeczywistość, to jak twoim zdaniem jest naprawdę?
|
|
To, że kwestionuję poglądy innych nie znaczy wcale, że sam dysponuję odpowiedziami na te pytania.
Na bardzo wiele pytań nie istnieje jedna, jedyna odpowiedź. Mimo tego, uważam że mocny kręgosłup jest warunkiem
pewnego stąpania po gruncie. Rewiduje wciąż swoje poglądy, ale to co pokazuję z moimi przyjaciółmi
w JUDE jest wyraziste a nie chwiejne i nijakie.
|
|
Czy mógłbyś rozszerzyć tę kwestię, która twierdzi że jesteśmy determinowani przez instynkty.
|
|
Jestem naprawdę zainteresowany tym tzw. mrocznym pierwiastkiem rasy ludzkiej. W końcu XX wieku cała rzeczywistość, ideologie,
kultury, style etc. dochodzą do skrajności. Te zjawiska ujawniają bez reszty tę dotąd przemilczaną stronę. Zewsząd dochodzą
coraz gwałtowniejsze dowody na to że tak właśnie jest. Ale to nie idee moich ulubionych myślicieli, filmy ani to co przeczytałem
miały decydujący wpływ na moje poglądy. To codzienność, moje własne, indywidualne doświadczenia,
sytuacje z życia ukształtowały takie widzenie. Tak widzę rzeczy za oknem, w autobusie, wśród ludzi wokół. Stoję blisko tego
i nie uznaję żadnego eskapizmu. Wszystko co mówię nie jest przeciwstawieniem się innym wizjom czy walką z nimi…
Nie roszczę sobie monopolu na jakiekolwiek racje czy prawdy. To co słyszysz i widzisz to nasz akces do tego ogólnego chaosu.
|
|
Widziałem gdzieś plakat zapraszający na wasz koncert, na którym umieszczone zostało zdjęcie z Niemiec z lat 30.
tłum ludzi z uniesionymi rękami w faszystowskim symbolu pozdrowienia, a poniżej wasza nazwa wypisana gotykiem.
Czy nie obawiacie się niepożądanych gości na waszych koncertach?
|
|
Czerpiemy z ikonosfery nazi Kunst jak i socrealistycznej. Interesujemy się sztuką totalitarną, systemami
i tłem w jakim powstawała zdaję sobie sprawę, że wykorzystanie takich elementów może być atrakcyjne i przyciągać tego typu ludzi.
Nie obawiam się jednak ich obecności, do większości miejsc gdzie gramy nie maja oni po prostu wstępu.
Gdyby jednak coś takiego nastąpiło zagralibyśmy swój set i pokazalibyśmy naszą rzecz także im.
Gdy jestem pytany – do kogo kierujemy to wszystko nie jestem w stanie dać żadnej konkretnej odpowiedzi.
Wszyscy pochodzimy z punkowych źródeł i stad wyrasta nasza muzyka i przekaz. To co wytwarzamy przeznaczamy dla wszystkich,
którzy zdobywają się na odbiór. Myślę, że mamy nieco inne spojrzenie niż większość grup. Nie szeregujemy rzeczywistości
w imię jednoznacznych idei i jednoznacznych ocen. Staramy się analizować mechanizmy, które dają się zauważyć we współczesnym życiu.
Próbujemy być dalecy od dawania uproszczonych odpowiedzi, według od lat powielanego schematu – zwyczajnie wydaje mi się,
że te slogany nie do końca oddają prawdę i prawdziwy sens rzeczy.
|
|
Czy nie macie kłopotów z przekazem… Ludzie po 10-ciu minutach koncertu mają często dość i nie zwracają uwagi na to co robicie?
|
|
Jeżeli ktoś uważa, to co robimy za ekstremalne… ok., ale czy naprawdę tak jest? Chcemy dalej iść tą drogą,
choć zdaję sobie sprawę jak wiele mamy jescze do zrobienia. To oczywiste, że potęgujemy pewne afekty
i dość mocno stawiamy nasz punkt widzenia. Performance ma być nadzwyczajną sytuacją a nie rozrywką, odpoczynkiem
i ucieczką od rzeczywistości. Reakcje na JUDE są naprawdę bardzo różne, zagraliśmy dotąd niewiele koncertów ale stykaliśmy się
z bardzo różnymi typami publiczności. Występowaliśmy w galeriach, klubach punk oraz w innych miejscach.
Nie brakowało tam różnych skrajnych odzewów. Bywaliśmy oskarżani o faszyzm, pornografię, nihilizm, przerywano nam granie itd.
Spotykaliśmy się również bardzo pozytywnym i otwartym przyjęciem. Reakcje są niejednokrotnie radykalne, także w negatywnym sensie.
Myślę, że ludzie i tak widzą tylko tyle ile chcą zobaczyć, a wielu z nich jest zupełnie zamkniętych na inne typy interpretacji.
My oferujemy nasz typ percepcji i wrażliwości, pokazujemy nasz obraz rzeczy i wygląda on właśnie tak.
|
|
Chyba nieczęsto gracie koncerty? Materiał z gigu w Lublinie znacznie się różnił od tego co pokazaliście w Warszawie…
|
|
Aktualnie bardzo rzadko koncertujemy (mam nadzieję, że niedługo się to zmieni), więc każdy gig znacznie różni się od poprzedniego.
Wiele kawałków się powtarza, wciąż dochodzą nowe rzeczy, powstają nowe video spoty etc…Mimo,
że nie jest to za każdym razem coś zupełnie innego, to postępuje i zmienia się cały czas.
|
|
Jakiego rodzaju filmów używacie do efektów wizualnych?
|
|
Pokazujemy montaże naszego autorstwa. Są one w większości wykonane w domowych warunkach. Najwięcej obrazów pochodzi z mediów,
są to zarówno stare jak i najnowsze materiały. Wykorzystujemy dokumenty z całego XX wieku,
praktycznie od czasu wynalezienia taśmy filmowej. Pokazujemy rzeczywistość, te rzeczy zdarzyły się naprawdę,
można spierać się o nasz wybór ale nie można nam zarzucić jakiejś wyimaginowanej kreacji – to jest real, to są fakty,
zero fabuły, zero fikcji. Video ma bardzo duży udział w tym co próbujemy przekazywać.
Obrazy trafiają najsilniej do większości widzów. Biorąc pod uwagę charakter tekstów i ich słabą czytelność podczas koncertów,
największy nacisk kładziemy na te visuals – one są naszą komunikacją. Powiedziano już wcześniej: „jesteś tym co widzisz”.
My pokazujemy naszą własną wizję i stawiamy się w konfrontacji z tym wszystkim.
|
|
Co mógłbyś powiedzieć o tekstach, jak są sformułowane, jak powstają?
|
|
Teksty to moje impulsy, najprościej mówiąc są moją reakcją, odpowiedzią. Drążę to co widzę i to co mnie otacza.
Czasami jest to zbiór zwerbalizowanych odruchów i trudno dosłownie wyrazić sens tych wszystkich wykrzykników.
Powołuję się na swoje własne obserwacje, doświadczenia, emocje, kompleksy etc.
Mimo że każdy tekst wiąże się z tym co pokazujemy na video, nie próbuję niczego opisywać czy tłumaczyć.
Te lyrics są czymś w rodzaju gwałtownej retorsji. Nawet gdy zawierają dużo słów, często mogłyby sprowadzić się do prostego:
nienawidzę cię ty kupo gówna.
|
|
Spotkałem się ze stwierdzeniem, że przekaz JUDE jest mimo wszystko jakąś formą gloryfikacji przemocy…
|
|
Zbyt wiele razy sam byłem ofiarą przemocy aby gloryfikować ją w jakikolwiek sposób.
Trudno odnieść się poważnie do takich interpretacji – przypomina mi to dylematy różnych ignorantów nad okładkami płyt DISCHARGE:
„czy oni to popierają, ale dlaczego?!”, „a może to martyrologia?” – żałosne. Pokazujemy przemoc, nie odwracamy się.
Chyba nie ilustrujemy jej jako atrakcyjnego widowiska. Cała dyskusja na temat przemocy szerzącej się w pop-kulturze jest bezcelowa.
Truth hurts. Rzeczywistość – prawdziwa i namacalna jest znacznie okrutniejsza a obrazki „odważnych reżyserów” to przy tym bajki.
Nasz przekaz to demonstracja i usuwanie niedomówień. Przemoc jest obecna – pokazywanie i uświadamianie jej realności jest właściwe.
Ona jest nie tylko w krwawych reportażach z dziennika czy gazetowych opisach morderstw.
Strach, gwałt jest głęboko zakorzeniony w wielu sferach życia – zamaskowany w codzienności i relacjach między ludźmi, obyczajach,
leży u podstaw działania każdego systemu, państwa i instytucji, tak więc widzę sens w analizie i prezentacji tych rzeczy.
Destrukcja jest fascynująca, nigdy jej nie unikniesz. Jedyną rzeczą, którą afirmuję jest siła.
|
|
Jaki jest twój stosunek do oficjalnych i niezależnych mediów np. do zinów?
|
|
Mam jak najlepszy stosunek do zines, cały czas śledzę je i czytam, zresztą sam też się tym zajmuję.
Najlepsza rzeczą jest prasa tworzona przez pasjonatów, ludzi stąd, autentycznie temu poświęconych,
jak ty czy ja, a nie jakichś zrutyniałych, powierzchownych dziennikarzy. Jeśli chodzi o oficjalne media
– uważam, że należy je wykorzystywać (nie dać się przez nie wykorzystywać), by sfery które mają je w rękach
i sprawiają kontrolę były wytrącane z tej kontroli i aby zabierać głos i prawo do głosu różnym jawnym
i krypto faszystom i innym kreaturom, które nigdy nie będą miały obiekcji by sprzedać telewizji swój szajs.
Konieczne jest używanie najróżniejszych środków medialnego terroryzmu. Odpowiednio wchodząc w te struktury,
świadomie włączając się w ten obieg, sam poznajesz ich działanie, chronisz się przed manipulacją.
|
|
Jakie macie metody wchodzenia w oficjalne media i rozbijanie ich form manipulacji?
|
|
Nasze metody to dywersja, analiza, przetwarzanie, mutowanie, reinterpretacja, wgniatanie, drążenie i obróbka skrawaniem.
|
BACK TO TOP
|
BRUM 1998. INTERVIEW BY TOMMY MANIAC
|
|
publiczne wystąpienia JUDE, to mały teatr okrucieństwa i nienawiści. Z ekranów telebimów atakują sceny tortur,
egzekucji i militarnych defilad. Z twojej twarzy zionie nienawiść. Czy przemoc jest osią,
wokół której skupiają się artystyczne poszukiwania Twojego zespołu?
|
|
To jest jednak z najważniejszych rzeczy. Ona jest obecna wszędzie, w każdej dziedzinie życia,
w każdej najprostszej czynności, począwszy od narodzin. Samo zapłodnienie opiera się na przemocy.
Przemoc jest wszechobecna i trzeba ją badać, pokazywać różne jej oblicza.
Nienawiść którą żywi się przemoc jest naturalnym uczuciem. JUDE interesuje się tą stroną życia,
ale nie jest to jedyna rzecz, którą się zajmujemy.
|
|
Czy nazywając siebie samego JUDE czyli Żydem, stawiasz się w pozycji ofiary prześladowań, obiektu nienawiści?
A może pojęcie JUDE odnosi się do całego społeczeństwa, gnębionego przez własnoręcznie stworzony system?
|
|
Przystaję na twoje interpretacje. Ludzie odczytują naszą nazwę bardzo różnie.
W samym słowie mieści się tak wiele. Mnie przyciągnął element obcości odrzucenia.
Fakt, że ludzie byli piętnowani tym określeniem. – zamknięcie, izolacja, gettoizacja i zagłada...
to jak wciąż określa się spiskujących i wrogów; to jak kojarzy się to słowo w tym języku,
w miejscu gdzie mieszkamy, gdzie się wychowywaliśmy. To miało wielkie znaczenie.
|
|
Czy robotnicza Łódź jest nadal antysemicka? Czy to jest widoczne na co dzień?
|
|
Czy inteligencja warszawska jest nadal antysemicka? Te jest wszędzie. Nie ma różnic.
Jeśli nawet to odrzucasz, dotyka cię to z wielu stron, wszyscy są skażeni. Klasa robotnicza,
inteligencja to bardzo mgliste pojęcia. Nie interesuje mnie klasowa interpretacja rzeczywistości.
Widzę ludzi a nie klasy.
|
|
Czy w takim razie, sięgając trochę dalej, demokracja nie jest równie zła jak totalitaryzm?
|
|
Walka różnych punktów widzenia, kultur, ideologii, religii interesowała mnie zawsze.
W konfrontacji z systemami totalitarnymi, demokracja/liberalizm zawsze stoją na przegranej.
Klęska realnego socjalizmu wcale nie oznacza triumfu świata zachodniego. On nie rozwija się,
lecz chyli ku upadkowi. Zauważamy zmierzch. Europa jest u schyłku.
Wszyscy jesteśmy tego świadomi-to tragiczne i pasjonujące zarazem.
|
|
Sprowadzasz człowieka do istoty rządzonej emocjami i instynktem?
|
|
Człowiek współczesny jest mutantem stworzonym przez cywilizację i kulturę, żyjącym w ciągłym napięciu między niezatartymi instynktami,
a tym wszystkim co wpaja mu się od kolebki. Wszystkie jednostki są targane i powodowane zwalczającymi się czynnikami.
Stawiając nacisk na emocje i instynkty zwracam uwagę na najbardziej żywotną, prymarną stronę – pewną i nieodzowną u każdego człowieka.
Chciałbym uniknąć jakichkolwiek pozorów stawiając się w perspektywie przeciwnika jakiejś ideologii, jakiejś formacji politycznej.
Czynniki kulturowe, tradycje, systemy polityczne, filozofie, to wszystko moduluje się przez wieki.
Przez tysiąclecia człowiek i jego otoczenie zmieniły się tak, że wszyscy są skłonni mówić, że dzisiejszy człowiek jest kimś innym,
niż człowiek z jaskiń. Tymczasem jest to ten sam homo sapiens.
|
|
Wydaje mi się, że pomijasz bardzo ważną sferę, mianowicie sferę sacrum.
|
|
Homo religiosus est. Człowiek jest z natury religijny. To jedna z jego podstawowych życiowych potrzeb.
Naturalnie duchowość musi znajdować i znajduje swój wyraz w różnych formach. Od zorganizowanych uniwersalnych systemów religijnych
aż do kultu jednostki. We współczesnym zachodnim świecie, w dobie uwiądu wiekowych kultów i tradycji,
człowiek usilnie stara się znaleźć coś, co zastąpi mu tę brakującą sferę – kultura masowa,
new age mają być remedium i namiastką starych form.
|
|
Czy nie postrzegasz rzeczywistości w jakikolwiek duchowy sposób? Czy istnieje dla ciebie tylko materialny świat tu i teraz?
|
|
Rzeczywistość to tu i teraz – ale jest poza tym wiele innych rzeczy. Nie jestem duchowym człowiekiem,
jestem antyduchowym człowiekiem. Duchowość jest dana każdemu, tylko w różnych proporcjach.
|
|
Przyznałeś, że chcesz manipulować mediami. Jak powiedziałeś w innym wywiadzie „Wchodząc w ich struktury,
włączając się w ich bieg, bronie się przed byciem manipulowanym przez media.”
|
|
Inherencja w środki przekazu daje możliwość burzenia porządku rządzącego tym przemysłem informacji.
Wprowadzanie dysharmonii to jeden z naszych celów, szczególnie gdy chodzi o środki, które manipulują szerokimi masami.
Mass media manipulują, bez względu czy jest to ich sens a priori, czy nie.
|
|
Powiedz mi w takim razie czy wzmianka w prasie na temat dajmy na to grupy JUDE, jest już manipulacją, czy jeszcze nie?
|
|
Nie zastanawiałem się nad tym. Używanie tych środków jest koniecznością.
My świadomie włączamy się w ten obieg – media są dużą siłą i należy je wykorzystywać.
Ich działanie jest wszechobecne. Media są pod koniec XX wieku normalnym otoczeniem człowieka,
są tak samo naturalne jak drzewa czy trawa. Trzeba być świadomym wpływu tego otoczenia
i świadomym konsekwencji egzystowania w takim świecie.
|
|
Jaka jest przyszłość JUDE?
|
|
Będziemy iść dalej tą drogą. Wytyczamy sobie cele estetyczne, polityczne, materialne. Chcemy spróbować wszystkiego.
|
BACK TO TOP
|
ANXIOUS E.X.E 1998. INTERVIEW BY ARTHUR
|
|
Cześć. Co nowego w industrialnej Łodzi?
|
|
To w sumie drugorzędna kwestia, nie odżegnujemy się od żadnych wpływów ale identyfikacja to za duże słowo.
Jest bardzo wiele zespołów, które miały na nas ogromny wpływ,ale akurat nie są to te.
Dość dogłębnie poznałem twórczość LAIBACH i NEUROSIS, sądzę że to co robimy tylko na pozór może być im bliskie.
Oczywiście cenię LAIBACH za idee, konceptualnie są bezkonkurencyjni, ich image, visuals, okładki, wydawnictwa,
cała działalność NSK, grupa IRWIN to super ciekawe rzeczy. Ale LAIBACH jako przedsięwzięcie muzyczne to miniona sprawa,
są skończeni, od dawna nie robią nic ciekawego. Jeżeli pytasz o NEUROSIS - brzmienie Souls At Zero czy Enemy Of The Sun
robiły duże wrażenie ale ich ostatnie projekty rozczarowują. Za dużo patetyzmu w stylu KING CRIMSON,
nie pociąga mnie coś takiego. Muzyka to tylko część influencji, słowa, stosunek do materiału muzycznego,
instrumentarium, tradycji, całe postrzeganie rzeczy to też wielkie pole do badania. Sądzę,
że wpływ ulubionych grup nie jest u nas większy niż oddziaływanie innych mediów, filmy, książki, gazety, obrazy,
reprodukcje - wszystko co nas otacza i co postrzegamy wokół ma udział w tej twórczości. Life/Death in general.
Miasto, Masa, Maszyna. Naszą rolą jest mutacja, klonowanie, bastardyzowanie tych wszystkich czynników.
Przerabiamy je na własne coraz twardsze tworzywo.
|
|
Genesis P. Orridge uczestnik m.in. osławionego PSYCHIC TV, podobnie jak i Wy, próbuje wykorzystać środki masowego przekazu
celem korzyści płynących z tejże "machiny". Wy pojawiliście się np. w TVP1 - z jakim skutkiem? Czy takie "wizyty"
mogą mieć jakikolwiek wpływ na masę zapatrzoną chociażby w MTV?
|
|
Pojawiliśmy się parę razy w różnych kanałach, w każdym z tych wypadków udawało się nam włączyć rzeczy,
których nie ogląda się zwykle w TV. Zawsze będziemy wykorzystywać te możliwości. Trudno mówić tu o jakichś bezpośrednio namacalnych,
wymiernych skutkach. Wpływ na masę nie leżał w kręgu naszych zamierzeń, zresztą właściwie jak wyglądać ma taki wpływ?
Kilkusekundowe migawki w TV, jakiś rodzaj obecności w oficjalnych mediach to tylko część taktyki,
wprowadzania dysharmonii w te skostniałe struktury. Daleki jestem od myśli, że wywieramy jakiś szczególny wpływ na przeciętnego,
masowego odbiorcę. Taki odbiorca to nikt. Tak jak w przypadku innych działań liczę na pojedyncze osoby, bo myślę,
że to wszystko przeznaczone jest do indywidualnej percepcji.
|
|
W jakim celu powstał film "Jesteśmy"? O czym opowiada, co przedstawia? Jak daleko będziecie w stanie posunąć się przy następnej okazji?
|
|
Inicjatywa wyszła od jego głównego twórcy studenta - operatora Piotra Szczepańskiego. Ten ośmiominutowy film jest tylko o nas,
o nas widzianych oczami tego człowieka. To dokument chwili, przedstawiający grupę w określonym czasie i kontekście (powstawał w 96 roku)
. Obecnie pracujemy nad następnym materiałem filmowym. Podstawową różnicą będzie to, że sprawujemy absolutną kontrolę nad końcowym efektem.
Nie wiem jak daleko posuniemy się tym razem - to nie jest kwestia, nie myślę nad tym. Celem, imperatywem jest konieczność postępu,
stagnacja to regres. Praktycznie cały czas rejestrujemy różne materiały, nagrywamy z różnych TV, sami wychodzimy z kamerą.
Z tych godzin różnych materiałów powstają później nasze kilkuminutowe spoty. Nasz nowy dokument powstanie przez taką selekcję,
wyjściowa forma musi być pozbawiona wszelkiej przypadkowości.
|
|
Balansujecie pomiędzy sceną H/C Punk, a awangardową- czy to daje jakieś konkretne efekty? Przekaz zapewne trafia do publiczności punkowej,
aczkolwiek spotkałem się z opiniami, że na owych koncertach Wasza muzyka nie zawsze przyjmowana jest z entuzjazmem.
|
|
Scena/sceny zmieniają się cały czas, nie przypisujemy sobie przynależności. Zawsze byłem punk. Nigdy nie akceptowaliśmy żadnych barier.
Słuchaliśmy jednocześnie CRASS i TG, DISCHARGE i SPK. Nie widzę żadnych sprzeczności, nigdy nie obchodziły mnie żadne frakcje czy podziały.
Interesował mnie ekstremalizm, intensywność, kulturowe wyładowanie a nie przeintelektualizowane lub przeideologizowane brednie.
Scena nie jest niestety wolna od ignorancji i dogmatyzmu, jak widać co dzień myślenie i odbieranie bez uprzedzeń
i schematów sprawia duży problem wielu ludziom. Co z tego. Po co komu jakiś entuzjazm? Pytasz o efekty, otóż najogólniej mówiąc,
chcę by trafiało to do wszystkich, którzy gotowi są spojrzeć w twarz naszej rzeczywistości bez oglądania się na estetyczne niuanse
czy jakieś nieistotne rzeczy, jak to z jakiej sceny przychodzimy. Przychodzimy z Łodzi.
|
|
Jak, Twoim zdaniem ma się kondycja sceny awangardowej w naszym kraju? Parę małych wytwórni,
sporo kapel bez specjalnej promocji, no i kilka zaledwie pism... to niezbyt wiele.
|
|
: Wydaje mi się, że streściłeś już to w swoim pytaniu. Twierdzę jednak że największym problemem nie jest skromność środków czy promocji,
jest nim inercja, lenistwo czy swoiste nadęcie i brak chęci kooperacji wielu uczestników sprawy. Niewielu ludzi zwraca uwagę na fakt,
że wciąż brak jest tutaj dostatecznej publiczności dla tego rodzaju muzyki. Mimo wielu przeszkód to wszystko będzie coraz mocniejsze,
nie mam żadnych wątpliwości.
|
|
Performance - występowaliście m.in. na festiwalu " Pobocza Teatru " - jak to wygląda w Waszym przypadku?
|
|
Staramy się zawsze ingerować w miejsce, w którym się prezentujemy. Kładziemy duży nacisk na miejsce,
jego charakter, wystrój. Właśnie dlatego niechętnie występujemy w pubach itp., lepsze są miejsca nietypowe,
opuszczone hale, puste piwnice etc. Ideałem jest surowe pomieszczenie bez jakichkolwiek dekoracji czy reklam.
Performance-koncert to to samo w naszym przypadku. Spektakl jest z nas, z informacji, całego przekazu płynącego z monitorów.
To zmienia się cały czas, chcę wciąż to rozwijać i zmagać z nowymi miejscami, nowymi wyzwaniami.
Daleki jestem od jakiejkolwiek satysfakcji, to wciąż za mało.
|
|
Przemoc - JUDE stara się " zbadać " to zjawisko, pokazać, ale nie jest to jedyna rzecz, którą się zajmujecie. Co jeszcze?
|
|
Są ludzie, mówiący że my uprawiamy przemoc naszymi przedstawieniami. Raz odwołujemy się bezpośrednio do zmysłów i instynktów,
działamy na emocje nie oglądając się na nic innego, kiedy indziej żądamy czegoś więcej. Wszystkie sposoby odbioru i interpretacji są równoprawne.
Terenem naszej penetracji jest życie/śmierć w całości, nie tylko z jednej jedynej strony. Nie ograniczamy spektrum zainteresowań/inspiracji
do jednego kręgu odczuwania i reakcji. Tego negatywnego, chorego - zresztą chcę być jak najdalej takich ocen.
Nie chcę abyśmy zostali opatrzeni jakąś etykietką, nie chcę by myślano JUDE-przemoc. Istnieją obsesje i tematy,
które wciąż powracają. Zarzucane nam pesymizm czy nihilizm, nie są dla nas pejoratywne. Być może przedstawiamy ciemną wizję,
ale to realna strona życia wokół. To nie jest wykalkulowane - to efekt doświadczeń i obserwacji. Jestem przekonany, że takie otwarte,
pozbawione zahamowań i złudzeń widzenie trafniej opisuje świat wokół.
|
|
A miłość? Czy to pojęcie ma sens bytu w dzisiejszym świecie?
|
|
Nienawiść/miłość zawsze mają rację bytu, zawsze i wszędzie. Spróbuj się im przeciwstawić. Ponadczasowe.
|
|
Kultura masowa - to chyba świetne rozwiązanie, mające na celu " trzymanie w garści " tak wielkich tłumów,
które obecnie panoszą się po świecie. Czy bez tego, bez Inkwizycji, monarchy, kultu Boga w zamierzchłych czasach, świat miałby prawo bytu?
|
|
Człowiek jest istotą wierzącą. Żyjemy wciąż w epoce mas, chociaż czasy Gustawa Le Bona czy Ortegi Y Gasseta to przeszłość,
masy nadal tworzą świat. Dla mieszkających w Europie sytuacja jawi się zupełnie inaczej,
lecz spoglądając szerzej na Afrykę i Azję te diagnozy są nadal aktualne. Totalna globalizacja/standaryzacja mass kultury jest faktem.
Styl propagandy totalitarnej skończył się definitywnie. Relikty takiego stylu to państwa jak Chiny czy Korea Północna,
jednak socjotechnika i subtelne techniki oddziaływania na jednostki i grupy społeczne są nadal skuteczne.
Co zastępuje dziś władzę i religię? Dzisiaj za pomocą mass kultury, mediów, rozrywki systemy, które kiedyś władzę opierały na sile
i przemocy utrzymują teraz stabilizację i porządek w zupełnie bezbolesny sposób.
Najniższy wspólny mianownik lowest common denominator jest stosowany wobec wszystkich. Według tych norm wszyscy są wolni
i mają prawo wyboru. Cywilizacja w której żyjemy wyprodukowała człowieka pasywnego, pozbawionego mocy, znieczulonego,
bez skłonności do realnych zmian czy jakiegokolwiek ryzyka - mass niewolnika święcie przekonanego
o swojej indywidualności i swobodzie. Chociaż wydaje się, że świat osiągnął stan będący zaprzeczeniem jego sensu,
dewocja i wiara są dziś takie same - absolutnie niezbędne.
|
|
Polityka - czym jest dla Was? Czy tworzenie coraz to nowszych systemów, nie jest w gruncie rzeczy opieraniem się wciąż na tym samym
- chęć władzy, panowania, manipulowania?
|
|
Nie jesteśmy grupą definitywnie polityczną ale myślę, że uprawianie jakiejkolwiek twórczości jest właśnie działaniem politycznym.
Mimo, że nie jesteśmy bezpośrednio zaangażowani to nigdy nie unikaliśmy opinii i pytań par excellence politycznych.
Całokształt teraźniejszości, życia we wciąż przekształcającym się świecie wymusza dużą świadomość tych rzeczy.
Znajomość przeszłości bardzo temu służy. Those who do not remember the past are condemned to repeat it.
Unikałem zawsze zbytniego teoretyzowania i spekulacji, myślę że problemy należy postrzegać różnobiegunowo bez generalizacji i uproszczeń.
Na wiele pytań nie ma jednej odpowiedzi, za wszelką cenę należy uniknąć przykładania teoretycznych, ideologicznych klisz, szablonów do złożonej,
względnej rzeczywistości. Polityka w tradycyjnym rozumieniu traci znaczenie, jest prawie martwa.
Aktualnie role polityki takie jak władza, manipulacja, ideologia itd. przejmuje ekonomia.
Politycy nie podejmują już największych decyzji, pieniądz i procesy handlowe, interesy i business są teraz największą siłą sprawczą.
Multikorporacje i wielkie koncerny mają kapitał i obroty dorównujące wielkością budżetom średnich państw.
To staje się coraz bardziej widoczne. Dzisiejsze myślenie i reakcja antypolityczna musi być inne niż w latach sześćdziesiątych,
niestety w różnych kręgach zakorzenione są naiwne, pełne schematów czarno białe wizje, które przestają przystawać do rzeczywistości.
Tak to widzę i mimo wcześniejszych deklaracji nie udaje mi się uniknąć takiego dyskursu.
|
|
"Ultimate Obedience" - co dalej?
|
|
" Ultimate Obedience " spotkał się ze stosunkowo dużym zainteresowaniem/powodzeniem. Aktualnie cały nakład jest już praktycznie wyczerpany.
Wszystkie rzeczy, które robimy, w chwili premiery mają już dla nas charakter archiwalny, cały czas chcemy robić coś nowego.
Wkrótce wydamy kolejną kasetę, będzie to materiał semi studio semi live; Równolegle liczą na sfinalizowanie projektu wspólnego split winylu 10"
z warszawskim zespołem DYSMORFOFOBIA, w tym roku (98) światło dzienne ujrzy drugi dokument filmowy, mówiłem o tym wcześniej.
W planach jest więcej przedsięwzięć, niepotrzebne by to zapowiadać. To dopiero początek.
|
|
A tu koniec i słowo ostatnie...
|
|
Czy pamiętasz to zdanie z 1984 pytające jak chcesz wyobrazić sobie przyszłość?
|
BACK TO TOP
|
PASAŻER 1998. INTERVIEW BY JANUSZ REICHEL
|
|
Zacznijmy od pytania o nazwę zespołu. W jednym ze swoich wierszy, dotyczących maja 1968r.
Cortazar napisał - nie pamiętam dokładnie cytatu, że dopóki różne instytucje dzielą ludzi
i stanowią opresję dla pojedynczego człowieka dopóty "wszyscy jesteśmy niemieckimi żydami".
"Niemieckimi żydami" czyli tymi, którzy jako pierwsi odczuli smak nazizmu.
Czy z podobnej inspiracji pochodzi nazwa grupy?
|
|
Nie. Nigdy nie byłem fanem Cortazara, podobnego zdania użył jeden z liderów paryskiego maja 1968 roku.
Na zarzut, że pochodzi z Niemiec i próbuje wzniecać bunt w Paryżu, użył podobnej odpowiedzi.
Nasz wybór nie pochodzi stamtąd. Źródła są o wiele bliższe i dosłowne- tutejsza codzienność.
Miejsce skąd pochodzimy. Łódź dzisiaj. To jakie konotacje ma to czteroliterowe słowo tu i teraz.
To słowo jest naładowane treściami i emocjami, naznaczone nieodwracalnie piętnem historii i dlatego wydaje mi się odpowiednie dla nas.
|
|
...jako rodzaj prowokacji?
|
|
Nie, właśnie nie. Żadna z rzeczy, które pokazujemy, cytujemy nie jest prowokacją. W sumie do czego miała by być to prowokacja?
Do agresji wobec nas? Do agresji wobec innych? Do buntu? Do myślenia? Wyjścia na ulicę? Prowokacja dla samej prowokacji?
|
|
Kilka lat temu nabyłem jeden z numerów ZYGOMY. Wrażenie zrobiła na mnie strona z nalepionymi różnymi odpadkami- nawet zastanawiałem się,
który egzemplarz kupić: każdy był unikalny. Czy ZYGOMA rozwija się nadal i czy ma związek z zespołem?
|
|
Nie nazwałbym tego rozwojem, ale ZYGOMA jeszcze nie umarła. Liczę na to, że pismo ukaże się za jakiś czas.
Pewnie w trochę innej formie niż parę lat temu, pracowałem trochę nad tym. Moje preferencje muzyczne znajdują swoje odbicie
w zawartości ZYGOMY i na pewno wpływają też na JUDE. Zawsze jest tak, że mają one wpływ na to co się robi.
|
|
Czyli to głównie twoja praca?
|
|
Tak, prawie wszystkie artykuły piszę ja. Jest parę osób, które mi pomagają.
|
|
Znana jest pewnie nie tylko w Łodzi seria koncertów WUNDERWAVE. Czy jeszcze będą kontynuowane?
|
|
Nie wiem czy WUNDERWAVE będzie jeszcze kontynuowane. Zdecydowaliśmy, że 50-ty koncert zakończy tę historię.
Osoby zaangażowane w WUNDERWAVE przez te wszystkie lata zajmują się aktualnie innymi rzeczami, ale też pośrednio lub bezpośrednio związanymi z punk.
|
|
Pamiętam, że pod koniec jednego z koncertów parę lat temu, wyszedłeś na scenę przedstawiłeś się i odciąłeś się od organizacji tegoż koncertu.
Czy to był jakiś rozjazd na łódzkiej scenie?
|
|
Tak, rzeczywiście jak wiesz stosunki między ludźmi przynoszą różne sytuacje. Organizacja WUNDERWAVE miała swoje wzloty
i upadki w tym też takie incydenty. Powiem ci, to akurat było upublicznione, ale były jeszcze lepsze rzeczy o których nie warto nawet wspominać.
Z racji tego, że w inicjatywę było zaangażowanych więcej osób, ich relacje nie zawsze układały się pomyślnie. Dochodziło także do nieporozumień,
czasami nawet bardzo ostrych. Dając temu projektowi nazwę WUNDERWAVE, bezpośrednio się angażując, miałem swoje plany i koncepcje,
w zderzeniu z rzeczywistością i działaniem innych moje zaangażowanie ewoluowało. Odwracałem się od paru rzeczy, które niestety dotknęły tę ideę.
To efekt tego, że zmieniały się czasy i warunki, my również się zmienialiśmy. Byłem w tym i mam świadomość, że było to nietuzinkowe przedsięwzięcie.
Miało ono wielki wpływ na to co się działo w Łodzi przez te wszystkie lata. Nie wszystko udawało się tak jak sobie to wymarzyliśmy, ale wydaje mi się,
że Lola i ja, potem także Morbid nie zrobiliśmy chujowej roboty. Na pewno.
|
|
JUDE koncertuje. Jak postrzegasz z tej perspektywy organizatorów niezależnych imprez?
|
|
Nie graliśmy jeszcze tak wielu koncertów, by podsumować lub jednoznacznie oceniać ich organizatorów. Mieliśmy różne doświadczenia.
W większości przypadków organizacja koncertów jest jednak lepsza niż kiedyś. Teraz patrzę z perspektywy interesów mojego zespołu,
ale sam znam też dobrze punkt widzenia niezależnego organizatora. Wszyscy mają swoje racje. Wiele rzeczy rozbija się o inercję środowiska.
Czasami zdarza się, że postawiony jesteś w sytuacji bez wyjścia, słyszysz tłumaczenia, warunki, koszta etc.,
tymczasem dobrze wiesz (zbyt długo robiłem koncerty, aby tego nie wiedzieć) że chodzi o zwykłe lenistwo i brak inicjatywy.
Podstawowym problemem jest to, że ludzie którzy próbują coś robić są wciąż pozostawieni samym sobie, działają bez wsparcia załóg
i nie są wciąż gospodarzami miejsc, gdzie organizują te koncerty.
|
|
Z jakim odbiorem się spotykacie? Nie gracie przecież łatwej muzyki.
|
|
Zakładam, że interpretacja jest wolna- ludzie traktują to jak chcą. Wychodząc na scenę jestem gotowy na wszystko.
Każdy kto wychodzi na scenę powinien być przygotowany na najbardziej negatywne odruchy, reakcje. Mam pełną świadomość,
że dla większości osób, które przychodzą nas oglądać jesteśmy zwykłą rozrywką. My narzucamy swój własny rodzaj rozrywki,
nasz własny sposób przekazu. Konfrontacja między nami a naszymi widzami jest znikoma. Nie narzekam na to,
zauważam dużą bierność jeśłi chodzi o dialog zespoły-publiczność, to nie dotyczy tylko nas. Czasami otrzymuję listy.
Cenię sobie możliwość dyskusji. Zakładając JUDE usankcjonowaliśmy wszystkie sposoby interpretacji naszego przekazu.
Nie chcemy sugerować żadnych sposobów odbioru. My stwarzamy sytuację a ludzie odczytują to w swój sposób. To jest ich wybór,
czy otwierają sie na to, czy mają odwagę by przyjąć jakiś rodzaj relacji z tym co im pokazujemy, czy pozostają pasywni.
To co oferujemy ludziom wciąż dojrzewa. To efekt bardzo dużej selekcji, wielu dyskusji i przemyśleń.
Nie mam skłonności by przyjmować sugestie z innych stron. Nie jesteśmy zespołem tak jak wiele innych,
które uwzględniają uwagi z zewnątrz i nastawiając się na powodzenie u ludzi modyfikują i zmieniają swój przekaz i muzykę.
Nasz rozwój/ewolucja to nasza rzecz.
|
|
Często można spotkać wśród publiczności niezależnej postulat zniesienia barier pomiędzy słuchaczami i zespołami,
tymczasem wydaje mi się, że jest to- przynajmniej w sytuacji koncertowej, w sytuacji zamkniętego spektaklu pewne zafałszowanie rzeczywistości.
Jak na to patrzysz?
|
|
Według mnie w naszej postawie nie ma fałszu. Uważam, że mam kontakt z publicznością, to moje subiektywne odczucie. Zdaję sobie sprawę,
że nasz pokaz nie umożliwia zwyczajowych zachowań nazywanych kontaktem. My zaczynamy rzecz i trwamy w tym.
Nie izolujemy się od ludzi i nie negujemy ich obecności, co niejednokrotnie nam zarzucano. Po prostu jesteśmy absolutnie skoncentrowani na tym,
co robimy. Poza samym występem istnieje cała gama form kontaktu, wymiany. Nie zamykamy się przed niczym.
|
|
Pytam, gdyż wasz sposób prowadzenia spektaklu może rodzić takie komentarze: "oni wychodzą, grają, kończą swoje i schodzą ze sceny".
Może powstać wrażenie, że ten wzajemny kontakt został przez was ograniczony...
|
|
Pamiętam, że podczas twojego koncertu ludzie żywo reagują na twoje teksty. My jeśli chodzi o sferę werbalną nie jesteśmy zbyt komunikatywni,
a przynajmniej nie komunikatywni w powszechnie przyjęty sposób. Czynimy jednak dużo zabiegów by trafiać do celu.
Jeśli ludzie nie rozumieją czy nie słyszą moich słów to odczytują jednak wiele obrazów. Ekrany są główną komunikacją.
Nasze zasoby materialne są bardzo ograniczone ale nadal chcemy to rozszerzać.
|
|
Wątek industrialny w JUDE.
|
|
Nie wiem jak odebrać twoje pytanie. Wątek industrialny... Tak nazywa się naszą muzykę, nie odżegnujemy się od tego, mimo całej dewaluacji tego słowa.
Jako JUDE mamy z tym wiele wspólnego. Twórczość industrialną zwykło się interpretować bardzo różnorodnie.
Istnieją jakieś zbieżności, pewien sposób widzenia rzeczywistości, całego świata wokół. Trudno tak wprost wypunktować te rzeczy. Mówiono,
że ta muzyka to efekt fascynacji technologią, inni zauważali że jest to krzyk przerażenia dzisiejszym stanem życia.
Nie będę oceniał tego typu poglądów, ale dla mnie są to brednie. Technologia jest wszechobecna.
Nikt z nas nie jest przerażony takim obrotem rzeczy. Celem jest demonstracja rzeczywistości taką jaka ona jest.
Przedstawiamy emocje jak: strach, nienawiść, ale patrzymy bez złudzeń na patologiczny charakter dzisiejszego życia;
na chaotyczną, zmutowaną naturę końca drugiego millenium. To spojrzenie nie jest optymistyczne, ale pozbawione jest jakichkolwiek obaw,
przyszłość jest teraz. Nie możesz się bać.
|
|
Jak zauważyłem muzyka industrialna jest od dawna obecna wśród twoich zainteresowań. We wspomnianej ZYGOMIE były materiały
na temat grup industrialnych np. Einsturzende Neubauten.
|
|
Słucham muzyki, z którą się identyfikuję, to nie jest tylko sprawa gustu, to było coś bardziej uniwersalnego, wychowałem się na punk,
ale nigdy nie była to jakaś ograniczona fascynacja, bo punk, hardcore znaczył o wiele więcej.
Niejednokrotnie zespoły wave, noise czy industrial były dla mnie o wiele bardziej hardcore ekstremalne,
niż tuziny tych uśmiechniętych pseudopunkowych rock'n'rollowych fajansów. Zawsze starałem się dotrzeć do źródeł,
wyjść poza to, że kupuję czy nagrywam sobie kasetę i słucham tylko muzyki. Interesowało mnie wszystko: teksty, ludzie,
manifesty, okładki, image, ludzie z grup, ich poglądy, wszystko. Starałem się poznawać ich osobiście, żyłem tym.
To ważne by odbierać to totalnie.
|
|
Jaki jest twój stosunek do techno?
|
|
Techno to kolejne bardzo szerokie, pojemne i bardzo wieloznaczne określenie. Tak samo jak rock czy post rock, które nie znaczą już chyba nic.
|
|
Zostawmy na boku techno-pop.
|
|
W techno interesuje mnie to wszystko, co jest konsekwencją muzyki industrial, elektro, muzyki seryjnej, muzyki minimal.
Rzeczy jak KRAFTWERK, DAF, CLOCK DVA, CHRIS&COSEY itd. Podoba mi się wszystko co polega na repetycyjności, zapętleniach.
Bardzo energiczna i transowa muzyka, mocny beat, mocne technologiczne brzmienie. Nie lubię tego wszystkiego co funkcjonuje jako techno,
a jest niczym innym jak tylko kolejną wersją disco. Nie lubię też happy hardcore (kto wymyślił tę absurdalną nazwę?!),
nie lubię breakbeatu, jungle. Lubię po prostu technologiczną, zmutowaną,
mocną muzykę, która wywodzi się z industrialnych machanicznych źródeł.
|
|
Jak myślisz czy do tych form (mówisz o technologicznym brzmieniu) jest przywiązane jakieś przesłanie
i operują one w pewnej określonej sferze ideologicznej, czy raczej, nie ma takich związków? Np.: w reklamie coca-coli można zobaczyć kolesi
walących w beczki, podobnie jak w waszej kapeli...
|
|
Wszystkie te zewnętrzne rzeczy mają bardzo łatwą przyswajalność. Słyszysz elektro w reklamie opon samochodowych, słyszysz hałas, pętle,
zniekształcone głosy w reklamach innych dóbr- szczególnie tych mających trafiać do "nowej generacji".
Biznes jest dziś w stanie połknąć propozycje, których nie mógłby zupełnie przyjąć pięć lat temu.
Te zmiany są związane z postępem technologii i kulturową ewolucją. Wszystkie przekształcenia zachodzące w stylu, modzie,
estetyce, masowych gustach są też zwyczajnym cyklem i obiegiem nowych form w show business.
To zwykła gra i nie da się uniknąć całej tej pauperyzacji. Kultura masowa otwarcie przyswaja dziś rzeczy skierowane przeciwko niej-
bunt też jest dobrym produktem konsumpcyjnym.
|
|
Porozmawiajmy zatem o sednie. Co jest takim sednem w przypadku JUDE? Czy znajduje to odzwierciedlenie w tekstach JUDE?
|
|
Teksty to nie jest najważniejsza rzecz w JUDE. Zazwyczaj są trudne do odczytania, nastawiam się przede wszystkim na komunikację wizualną.
Czasami wydaje mi się, że to co piszę jest tak subiektywne, że nie powinno trafiać wprost.
Kiedy indziej traktuję swój głos jako kolejne źródło dźwięku (różne elektroniczne urządzenia pozwalają mi zupełnie deformować jego brzmienie);
używam go jako kolejnego instrumentu. Chciałbym zostawić jak największy margines interpretacyjny,
bo uważam, że nasi odbiorcy są w stanie samodzielnie odbierać te rzeczy i zbędne są jakiekolwiek wyjaśnienia.
|
|
W kontekście nagrań studyjnych przekaz wizualny staje się bardzo ograniczony, powiedzmy do okładki...
|
|
Być może. Do naszej kasety dołączyłem fragmenty tekstów. W miarę możliwości przede wszystkim finansowych to będzie na pewno bogatsze.
Dostaliśmy propozycję stworzenia CD ROM, gdzie oprócz naszej muzyki byłyby również obrazy.
Wspólnie z człowiekiem z łódzkiej szkoły filmowej zrobiliśmy film. Przymierzamy się do kolejnego dokumentu.
Nie będziemy poprzestawać na wykorzystywaniu jednego medium. Zawsze będzie to dążenie do jak najmocniejszego najbardziej szerokiego przekazu.
|
|
Co masz na myśli, mówiąc o wykorzystywaniu mediów?
|
|
Wykorzystywanie wszystkich to konieczność. Medium rozszerza twoje pole działania i twoje oddziaływanie.
Nie można odwracać się od możliwości dawanych przez technologie. Dyktafon, który stoi przed nami to też medium wykorzystywane do takich właśnie celów.
Zauważ, parę lat temu było to dość drogie narzędzie, dziś każdy może sobie to kupić.
|
|
Nie byłem pewny czy jest w stwierdzeniu " wykorzystywanie mediów " aspekt wchodzenia do mediów, którymi rządzą duże pieniądze
i wielkie instytucje i wykorzstywania ich do własnych celów. A chodzi ci po prostu o to, żeby używać wszystkiego co jest dostępne
do rozprzestrzeniania swoich pomysłów?
|
|
Traktuję to jak najbardziej szeroko. Używasz wszystkich środków, tych które masz pod ręką i tych które są w rękach innych.
Jeżeli chcesz mieć kontrolę nad swoim przekazem musisz nauczyć się rezolutnie wykorzystywać to wszystko. To wymaga doświadczenia,
nie możesz pozwolić im na nieograniczone trywializowanie twojej rzeczy, ale należy zdać sobie sprawę, że taki charakter mają mass media.
Należy to rozgrywać w odpowiedni sposób. Produkujesz po prostu własną rzecz, w miarę możliwości robisz to w 100% samodzielnie. Opłacasz to.
Potem dajesz im gotowy produkt. Mogą go odrzucić lub przyjąć, ale ty masz większą odpowiedzialność i kontrolę nad swoją twórczością.
|
|
W jednym z wcześniejszych waszych wywiadów zwróciłem uwagę na wypowiedź, że uważnie przyglądacie się mediom.
Zauważyłem też, że przy okazji, gdy była mowa o mediach dużo było mowy o agresji; agresji w świecie, w człowieku. Dlaczego?
Czy dlatego, że jest ona obecna w mediach czy z jakichś szerszych przyczyn?
|
|
Agresja widziana w mediach i ta rzeczywista to nie to samo. Nawet "obiektywne" programy informacyjne kreują jakąś wizję rzeczywistości.
Wszystkie mają stylistykę charakterystyczną dla tych, którzy nimi zawiadują. Przemoc, gwałt, agresja są obecne w mediach w coraz większym stopniu,
jednym z czynników jest wielka efektywność komercyjna i duża efektowność wizualna tego typu obrazów.
To ewidentne fałszerstwo- w rzeczywistości śmierć i gwałt nie są atrakcyjnym widowiskiem.
|
|
Czy nie jest tak, że ludzie bardzo są ciekawi agresji a mniej skorzy są by ją stosować na codzień?
|
|
Ludzie znajdują dużą przyjemność w oglądaniu tego w swoich bezpiecznych fotelach w domu. W rzeczywistości wolą być jak najdalej.
|
|
Dlaczego wasze prezentacje filmowe w czasie koncertu zawierają taki duży ładunek agresji, "negatywnych" obrazów?
|
|
Uważam, że ten ładunek nie jest wcale duży. Podstawową odpowiedzią powinno być zdanie: pokazujemy to co widzimy,
to co dociera do nas najbardziej. Pokazujemy prawdziwe rzeczy, nie odwracamy się od rzeczywistości. Oczywiście nie jest to cała rzeczywistość,
ale ta jej część jest bardzo obecna. Ludzie unikają takiej dosłowności, wolą oglądać widowiska z wystudiowanym elementem przemocy.
|
|
...wiedząc, że nikt nie zginął, że jest to zmyślone...
|
|
Dokładnie. Gdy oglądają dokumentalne zdjęcia też żądają dystansu. Chcą wiedzieć jak daleko są one od ich miejsc zamieszkania,
komentator opisuje je dokładnie, utrzymując w przekonaniu, że jest to bardzo odległe i nie ma bezpośredniego wpływu na codzienną egzystencję.
Ludzie nie chcą być bezpośrednio konfrontowani z przemocą, gdy spotkają się z nią na ulicy odwracają głowy,
odchodzą by oglądać ją z bezpiecznej odległości. My staramy się do języka naszego przekazu dodać właśnie tę realną część,
łączymy ją z innymi obrazami. Nie pokazujemy tylko filmów o mordowaniu. Wszystkie elementy pokazu dopełniają się nawzajem.
|
|
Zatem agresja jako jeden z elementów rzeczywistości, na który zwracacie uwagę..., inni jak powiedziałeś odwracają głowy...
|
|
To jest dotkliwe, naturalną reakcją jest unikanie, przyzwyczajenie (uodpornianie się).
Ludzie w Europie patrzą beznamiętnie na rzezie w Kongo czy w Chinach, ale trudno przyswoić im fakt że w Jugosławii eksterminują się
"tacy sami jak my ludzie, biali i cywilizowani".
|
|
Pamiętam różne komentarze z czasów wybuchu tej wojny. Wielu z dziennikarzy po prostu nie mogło sobie poradzić psychicznie z tym faktem,
że to gdzieś niedaleko, w cywilizowanej Europie ludzie podrzynają sobie gardła.
|
|
Jednak to wszystko szybko spowszedniało. Jugosławia jako temat nie był już extra. Nastąpiła normalna reakcja.
Jak już wspomniałem to jest zwykła kolej rzeczy. Człowiek przywyka do największych okrucieństw. To psychiczny mechanizm.
|
|
Jak sądzisz, czy pokazywanie- także przez wasz zespół- biedy, agresji, wykorzystywanie człowieka przez człowieka...
nie przyczyni się także do spowszednienia tych problemów.
|
|
Nie. Uważam że nie. Nasz kontekst jest zupełnie odmienny. Sytuacja koncertu jest inna niż domowe oglądanie telewizji.
Ludzie przychodzą na gig w poszukiwaniu rozrywki, by odejść od codzienności. My uniemożliwiamy to, tworzymy zupełnie inną sytuację,
przenosimy jedną rzeczywistość do drugiej. Nie zgodzę się na zdanie, abyśmy przyczyniali się do jakiegokolwiek spowszedniania.
Nasz performance jest inny, większość naszych montaży nie mogłaby być już pokazana w TV.
|
|
To jest ciekawe co powiedziałeś. Rzeczywistość, która pojawia się w utworach nie jest spowszedniana, ale właśnie podkreślana...
|
|
Nie łudzę się, że zmieniamy ludzi, którzy przychodzą nas słuchać/oglądać. Chcę odbioru, oczekuję że nasza publiczność nie wychodzi
z naszych koncertów jak ze wszystkich innych- to tylko oczekiwanie. Tworzymy to bo sami chcemy badać nasze reakcje
i chcemy konfrontować się z tą wizją... My dajemy nasz własny obraz i stawiamy się w sytuacji mediów.
My jesteśmy też pewnym medium a muzyka jest też formą informacji, dźwiękowej informacji.
|
BACK TO TOP
|
CHAOS W MOJEJ GLOWIE 1999. INTERVIEW BY PAVEL
|
|
Wasz image kojarzy się często z takimi grupami jak LAIBACH czy KRAFTWERK... Spotkałem się z zarzutami, że kultywujecie przemoc.
Nawiązujecie często do kultury faszystowskiej i chcielibyście pewnie aby cała ziemia była zindustrializowanym molochem
z systemem jak z książki Rok 1984 G. Orwella...
|
|
Wybacz, ale sądzę że powyższe zagajenia brzmią niepoważnie - nawiązujemy do kultury faszystowskiej? Kultywujemy przemoc?!
Zwykle wyśmiałbym to (i byłaby to najbardziej odpowiednia reakcja), tym razem potraktujmy to serio. OK. wiem,
że te kwestie w JUDE intrygują środowisko ale warto byłoby sprecyzować te wątpliwości.
Chodzi ci chyba o domniemaną gloryfikację przemocy - nie, nie mogę się z tym zgodzić, w żadnym naszym przekazie,
nigdy w żadnej wypowiedzi nie pochwalałem przemocy. Stwierdzałem tylko jej beznadziejną i nieuchronną konieczność.
(vide mój głos w waszej ankiecie). Secundo, kultury totalitarne; nazi kunst, socrealizm,
realizm heroiczny itd. to tylko egzemplifikacje pewnego typu społeczeństw, pewnego okresu w dziejach propagandy.
To dobry materiał edukacyjny do współczesności. Trwają właśnie bombardowania w Jugosławii, to co widać w polskiej TV,
CNN etc. to dobitny przykład jak mało zmieniło się w taktyce wojennej propagandy od czasów real soc.
Wystarczy powierzchowna analiza (abstrahująca od wszelkich racji i sensów tej interwencji),
metody tej perswazji są rozpoznawalne gołym okiem. Warto zadać sobie trochę trudu i rozłożyć to na czynniki pierwsze.
Powracając do pytania - czy pokazywanie czegoś, nawiązania (które jak myślę,
w naszym przypadku są zupełnie jasne) są wyrazem poparcia?
|
|
Chcecie przestrzec ludzi przed totalitaryzmem, bezmyślną konsumpcją, przemocą etc... czy tylko pokazać,
że istnieją takie rzeczy i są nierozerwalnie związane z człowiekiem?
|
|
Albo/ albo, ani/ ani, pokazywanie/ przestrzeganie. Nie skłonisz mnie do 100% wyjaśniania, to stoi w sprzeczności
z jakimkolwiek sensem tego wszystkiego. Jak mogę odnieść się do tego jako tworzący? Nemo iudex in re sua.
Interpretacja jest wolna i nie należy do mnie. Myślę że nasze rzeczy mówią same za siebie i nie zostawiają wielkich wątpliwości
u odbierającego. Wszelki komentarz może dotyczyć tylko konkretów. Jestem w stanie i chętnie dyskutowałbym o szczegółach,
bez konieczności tłumaczenia rzeczy oczywistych. Niezręcznie jest odpowiadać na pytania które z góry sugerują odpowiedź.
|
|
Wasza muzyka nie jest łatwa w odbiorze, a wasz koncert to tajemnicze misterium i mroczny performans...
W tym momencie teksty schodzą chyba na dalszy plan? Jeśli ktoś oburza się na to co prezentujecie,
zarzuca wam różne skrajne działania, to mobilizuje was do jeszcze ostrzejszego przekazu?
|
|
Teksty nie są na dalszym planie, są równie ważne chociaż momentami nie mogą przebić się przez hałas,
zwróć zresztą uwagę na czytelność słów na gigach crustpunk. Często próbujemy przybliżać słowa rozprowadzając ulotki z fragmentami tekstów,
pokazujemy również nasze video montaże które są nierozerwalnie związane z treścią kawałków.
Na pewno będziemy robić wszystko dla pełniejszej komunikatywności przekazu. Co możemy wiedzieć o czyimś oburzeniu?
I co nas może to obchodzić? Jakie "skrajne działania" masz na myśli? Jeszcze raz proszę o konkrety.
JUDE jest tym co myślimy/ czujemy i nigdy nie jest tak, że robimy to ostrzej czy łagodniej bo tak ktoś chce lub nie. Kim bylibyśmy wtedy?
|
|
Nie martwicie się, że tak ogromna dawka brutalnej rzeczywistości , którą można zobaczyć na waszych filmach,
może popchnąć kogoś do samobójstwa czy "zorać" mu psychikę ? Przypatrywanie się przez ponad godzinę mrocznej
i brudnej naturze człowieka może mieć bardzo negatywne skutki...
|
|
Takie twierdzenie jest pozbawione podstaw. O jakich skutkach mówisz? Jeżeli uważasz,
że oglądanie nas przez godzinę może mieć takie rezultaty to jak reagujesz na otoczenie,
czy nasze video spoty są gorsze od rzeczywistości? Martwić może jedynie fakt, że większość ludzi zauważa u nas tylko tę "brutalność i mrok"
i nic więcej. Celem ma być wywoływanie niepokoju; uzupełnienie ikonosfery o obrazy dotychczas pomijane, zniekształcane;
zamazywane; życzeniem (tylko życzeniem), jest wyrywanie z otępienia i marazmu. Liczę, że ma to wciąż sens.
W dzisiejszym świecie zbrodnia, gwałt stały się dzięki mediom zupełną codziennością, mass medialny sposób przedstawiania tych tematów
jest przyswajalny i akceptowany. My próbujemy robić coś zupełnie innego, nasze zabiegi nie sprowadzają się do telewizyjnej praktyki.
Nasza muzyka nie jest akompaniamentem, eliminujemy jakąkolwiek anegdotę, rozbijamy te ilustracje, zmieniamy ich kontekst,
łączymy z innymi... Odwołujemy się bezpośrednio do zmysłów i instynktów, jeżeli ludzie otwierają się na nasze dźwięki
i obrazy wtedy one trafiają do nich w zupełnie inny sposób niż te rzeczy w telewizji. Percepcja bez filtrowania, bez uprzedzeń...
|
|
Czy włóczenie się po opuszczonych fabrykach inspiruje was do grania takiej muzyki ? Czy na odwrót? A może jest to wasze środowisko naturalne?
|
|
Naturalne otoczenie nie może pozostać bez wpływu. To jest bardzo bliskie, tak że możesz poczuć się z tym zrośnięty.
Nigdy nie analizowałem kolejności tych wrażeń. Czy gdybym powiedział, że często odwiedzam łódzki Kirkut,
stanowiło by to przyczynek do nowych teorii na temat JUDE?
|
|
Dlaczego wasze miasto - Łódź ma taki duży wpływ na was i waszą twórczość, muzykę, nazwę, działania? Co jest takiego w tym mieście?
Jest ono strasznie brzydkie....
|
|
Przyjedź tu na dłużej, nie będziesz musiał tego odgadywać. Kiedyś, zanim jeszcze powstał JUDE moi koledzy z Warszawy
nazwali mnie chorym pomiotem przemysłowego miasta, każdy jest po części produktem swojego otoczenia.
W innym miejscu bylibyśmy inni jako zespół i jednostki. Niemiecka, żydowska przeszłość początków przemysłowej aglomeracji,
okupacja, getto 1940-1944, holocaust, real soc, klasa robotnicza, marsze głodowe itd. Gwiazdy Dawida, napisy "żyd" na każdym murze,
tego wszystkiego nie trzeba szukać; wypaczona tkanka ludzka, chory organizm miejski o powikłanej historii, jesteśmy tym przesiąknięci.
Potraktuj to jak chcesz ale żyjemy tu zbyt długo by móc mieć jakiś dystans, nie mieliśmy innego wyjścia, urodziliśmy się tutaj...
|
|
Czy jesteś pewien , że ludzkość w końcu zniszczy siebie i naszą planetę ? W historii naszego świata było wiele sytuacji,
gdy ludzie byli przekonani , że koniec jest bliski...
|
|
Nie, nie jestem pewien. Czy odczytałeś to z tego co mówimy czy pokazujemy? Taka interpretacja to zbyt duże uproszczenie.
Na pewno żyjemy w czasie kiedy wiele systemów, struktur traci swoją moc i sens, nowe jest jeszcze nierozpoznawalne, taki stan wywołuje lęk.
Tak jak jedni potrzebują boga by w coś wierzyć, tak inni potrzebują światowego spisku żydo - masońskiego by wytłumaczyć sobie
mechanizmy rządzące światem. To zawieszenie, dezorientacja mogą trwać bardzo długo. Ludzie próbujący udowadniać,
że to czego jesteśmy świadkami to zwykłe niepokoje końca wieku sami nie wierzą w swoje słowa. Znajdujemy się
w sytuacji którą można nazwać wirem (vortex), monstrualnym tyglem nie mającym precedensu w dziejach ludzkiego gatunku.
Permanentny kryzys, maskowany złudzeniem stabilności, trwa od dawna. To jest przeciążenie, nadinformacja i nadkonsumpcja.
Nie widzę wielkiej przyszłości dla cywilizacji zachodu...
|
|
Kto wydał waszą kasetę demo Ultimate Obedience i czy można ją jeszcze zdobyć? Czy jesteście zadowoleni z końcowego efektu?
Jakie macie plany wydawnicze? Jakiś winyl? Czy myśleliście o wydaniu kasety video z waszym koncertem lub "videoclipami"?
|
|
Ultimate Obedience wydaliśmy sami, pierwszy nakład jest już dawno wyczerpany ale planujemy go wkrótce wznowić.
Końcowy rezultat uznaliśmy za satysfakcjonujący, materiał jest w porządku lecz sposób nagrania spowodował,
że brzmi za słodko, mimo tego rzecz nadaje się do słuchania.. Właśnie ukazuje się 10' split z warszawskim bandem
DYSMORFOFOBIA zatytułowany Vertebral Treatments, winyl wyda SELF INDUSTRY- ich własne wydawnictwo (Marek Sarba,
Platynowa 10/35, 00-808 Warszawa. Tel. (0 22) 654 35 65. Wkrótce nakładem LAGART FACTORY ukaże się nasza nowa kaseta.
Planujemy zrobienie filmu i innych nowych montażów.
Podstawowym problemem jest brak środków finansowych na kolejne projekty więc wiele rzeczy stoi w miejscu.
|
|
Czym zajmujecie się na co dzień ? Z czego się utrzymujecie (no bo z zespołu chyba nie...)?
Mając industrialne zainteresowania, to praca w fabryce to dla was sama przyjemność?
|
|
Daruj sobie taką ironię. Nienawidzę takich pytań, nie widzę powodu aby o tym opowiadać.
Nie utrzymujemy się z zespołu, uczymy się i pracujemy, to powinno wystarczyć.
|
|
Jakiej muzyki i jakich zespołów słuchają członkowie tak ostro grającej kapeli JUDE?
Czy mógłbyś polecić jakieś nowe , dobre płyty w klimacie industrialno - punkowym?
|
|
Trudno udzielić zadowalającej i wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie. To całe mnóstwo zespołów zewsząd.
Całe spektrum ekstremalnej muzyki, wszelkie objawy industrialnej sceny z całego świata.
Nasze gusta są eklektyczne i lista faworytów byłaby zbyt obszerna, z nowych rzeczy godny polecenia jest ostatni projekt Martina Atkinsa
(ex PIL, KILLING JOKE, MURDER INC, PIGFACE etc) i Nivek Ogre'a, dawnego wokalisty SKINNY PUPPY którzy ostatnio wydali
znakomitą płytę Beside Toxicology pod nazwą RITALIN (R+). Zaraz wychodzę na koncert z wykonaniami Ognistego Ptaka Strawinskiego
i jakiegoś krótkiego utworu Musorgskiego- to także część tych muzycznych pasji.
|
|
Czy istnieje w naszym kraju coś takiego jak "scena industrial"?
Czy znasz inne polskie grupy, które grają w zbliżonym klimacie? A co z zinami o tej tematyce?
|
|
Chociaż pojawia się coraz więcej nowych projektów nie istnieje tu jakaś odrębna scena muzyki industrialnej,
większość jej objawów funkcjonuje w granicach tzw. sceny niezależnej, hardcorepunk etc. Myślę,
że czytelników CHAOS mogą zainteresować grupy DIFFERENT STATE, MULTICIDE, WARTHEGAU, MARCHLEVSKI, PTAH,
GENETIC TRANSMISSION czy NEMESIS, ta lista mogła by być oczywiście dłuższa. Oprócz kilku dystrybucji
np. OBUH czy REQUIEM PRODUCTIONS istnieje parę ciekawych zines np. DARK ZONE; ANXIOUS EXE; FLAUTA.
Wszystko te wartościowe rzeczy będą nadal się rozwijać, warto spojrzeć w tę stronę.
|
|
Czy członkowie JUDE korzystają z narkotyków , by wytworzyć mroczny klimat na koncertach?
Co sądzicie o narkotykach - czy mogą one pomóc w poszerzeniu świadomości, czy tylko szkodzą? A co z legalizacją w naszym kraju?
|
|
Narkotyki nie mają wpływu na nas ani na naszą twórczość, nie korzystamy z nich przy robieniu muzyki ani podczas koncertów.
Ze stuprocentową pewnością można powiedzieć: żaden dobry utwór/ wiersz/ obraz nie powstał pod wpływem narkotyków.
Wszystkie inskrypcje na pracach Witkacego są tylko dodatkiem do jego geniuszu, każdy kto próbował jakiejkolwiek twórczości
z pomocą drugów, zgodzi się że daje to żałosne efekty. Wielu ludzi korzystających ze środków psychoaktywnych opisało ich destrukcyjny wpływ
np. Rimbaud w Sezonie w piekle, Baudelaire w Sztucznych rajach albo właśnie Witkiewicz w Narkotykach.
Szkodzą czy pomagają? Nikt nie odmówi racji tezie, że rozwalają punk od środka, robią z ludzi fajans.
Cała otoczka i kult jakim są darzone w niektórych kręgach, cała ta drug culture to zwykły,
debilny szajs o bardzo zgubnym wpływie na młodych i naiwnych ludzi. Legalizacja/ penalizacja -ignoruję to.
Paragrafy albo przyzwolenie to nieistotny problem, ważniejsza jest edukacja bez tępej nagonki czy niezdrowej i ślepej egzaltacji.
Slogany o miękkich, nie uzależniających narkotykach które są ok. bo nie niszczą tak jak speed są pożałowania godne.
Widzę, że to właśnie te lekkie narkotyki czynią ludzi mięczakami, obojętnymi, niezdolnymi do obrony,
bezkonfliktowymi hedonistami gotowymi do zgody na całe gówno wokół. Kto mi powie że jest inaczej?
|
|
Czy wydaje ci się, że potrafisz wykorzystać mass-media na swoje potrzeby? Przykładowo - telewizja to ogromna potęga,
wpływa bardzo na nasze życie... Gdyby była możliwość prowadzenia przez zespół JUDE programu lub nawet całego kanału telewizyjnego,
co byście w nim puszczali?
|
|
Korzystamy z mediów w miarę swoich możliwości. Bez wielkiego entuzjazmu. Dbamy aby działo się to dla naszej korzyści, bez trywializacji
i "przyprawiania nam gęby" (bardzo ważna sprawa). Punk zawsze miał do czynienia z mediami i od samego początku był medialny.
Sądzę że jest to nieuniknione, powiem więcej - wskazane. Uważam, że praktyka odwracania się od mass mediów i głoszenie,
że nasze własne środki wystarczą nie jest zbyt trafnym rozwiązaniem. Korzysta na tym np. dupne środowisko Fronda,
nadając swój frajerski program bez żadnych zakłóceń, korzystając z ignorancji, indolencji i tolerancji środowisk wolnościowych,
którym trudno stworzyć jakąś atrakcyjną i nośną alternatywę w jakimkolwiek kanale krajowej TV.
Odejdę być może od tematu ale gardzę taką tolerancją, która dopuszcza goszczenie faszystów na łamach pism anarchistycznych.
Zdziwienie? Tak, ma to regularnie miejsce. Ludzie, którzy na to pozwalają nie obudzą się z ręką w nocniku bo już od dawna w nim brodzą.
Cała ich dyskusja na temat i krytyka ruchu anty nazi, źle kryta niechęć do stowarzyszenia NIGDY WIĘCEJ jest tego niesmacznym dowodem.
Powracając do tematu, możliwości, o których mówisz to kolosalne wyzwanie i nie wiem czy byłoby to do pogodzenia z działalnością grupy.
|
|
Nie jecie mięsa ... Jakie stanowisko obiera grupa JUDE w stosunku do ekologii?
Czy warto walczyć o resztki przyrody w tak konsumpcyjnym i zmierzającym do samozagłady świecie?
|
|
Nie wierzę w harmonię świata, zgodę człowieka i przyrody. Oczywiście Europejczyk jedzący mięso
i mówiący o etycznym i humanitarnym zabijaniu jest nikim innym jak tylko hipokrytą,
tak jak intratnym kłamstwem jest cała rzekoma konieczność wiwisekcji i codziennych setek eksperymentów na zwierzętach.
Nie jem mięsa, staram się nie eksploatować zwierząt ale nie podzielam wegetariańskiej ideologii,
głębokiej ekologii itd. Aby być bardziej wymownym zacytuję tu słowa mojego kolegi:
Ziemia jest nieporównywalnie inteligentniejsza. Napuszona ludzkość myśli, że uda się jej dzięki ideologii przechytrzyć ziemię.
Uchronić ziemi przed nią samą nikomu się nie uda. Problem polega na tym, że ludzkość wychodzi poza własne ramy.
Człowiek zapomniał kim jest. Sen był długi, przebudzenie będzie krótkie i totalne. Ekologia wcale nie wynika z poszanowania ziemi.
Jest to bałwochwalcza religia ludzkości, wynikająca z egoizmu, głupoty i strachu. Slogany o matce Gai,
new age i inne tego typu brednie dobrze to obrazują. Ignorancja jest dumna, myśli że śmieci,
zanieczyszczenie powietrza, wody, radioaktywne odpady, znikające gatunki mogą w jakikolwiek sposób zaszkodzić ziemi.
Oczywiste jest to, że są to aniołowie zagłady ignorancji. Ignorancja przemienia strach i głupotę w dumę ludzkości.
A ona sama zamieni się w pył.
|
|
Jak podchodzicie do religii? Czy ona naprawdę tak bardzo wpływa na to co dzieje się na świecie? A new age?
Czy wg ciebie sekta czekająca by zabrał ich pojazd obcych może stworzyć nową masową religię?
|
|
Już dawno zostało powiedziane, że religia to opium dla mas i nawiązując do twojego pytania o narkotyki - religia jest też rodzajem narkotyku.
Tak jak inne substancje zmienia świadomość i czyni z ludzi plastelinę, masę do urabiania.
Zinstytucjonalizowana religia jest jednym z wielu potwornych wynalazków stworzonych przez ludzkość.
No gods No masters. Wydaje się, że tzw. new age to tylko ogólna nazwa na bardzo wiele różnych,
nierzadko zupełnie obcych lub sprzecznych kultów czy sekt, które w dzisiejszym świecie przełamują hegemonię głównych religii,
stosując na mniejszą skalę ich metody: socjotechnikę i eksploatację wrodzonej tendencji do wiary w nadprzyrodzone.
Tak, myślę że niemożliwe jest przecenić wpływ religii. Dechrystianizacja, o której mówią wszyscy krytycy współczesności,
antypostmoderniści apologeci nowego średniowiecza, jest tylko strachem na maluczkich. Każdy człowiek urodzony w Europie lub wychowany w tzw.
kulturze Zachodu, wraz z językiem wytworzonym z rozwojem i rozprzestrzenianiem się monoteistycznych systemów judeochrześcijańskich,
przejmuje pewien model pojmowania świata/ rzeczywistości/ uczuć. Mimo wszystkich przemian na przestrzeni wieków jesteśmy mu podlegli
i nic nie wskazuje by mogło się to zmienić w najbliższym czasie.
|
|
Robiłeś kiedyś świetnego zina ZYGOMA - co z nim? Masz w planach wydanie kolejnego numeru? Jeśli tak,
to czy będzie on dotyczył tylko muzyki i spraw związanych z industrialem?
|
|
Dziękuję. Mam zamiar kontynuować tę pracę.Spreading the disease around the world.
Lubię to robić i nie wystarcza mi pisanie artykułów do innych zinów. Gazeta będzie się nazywała PLUS ULTRA.
Zawartość pisma będzie na pewno zróżnicowana, nie tylko muzyczna, wkrótce ukażą się dwa numery.
|
|
Podczas waszej mini-trasy z grupą DYSTOPIA doszło między wami i Amerykanami do spięć.
Chodziło o kasę... Jak zakończyła się ta sprawa? Dlaczego nie udostępniacie swojego sprzętu innym zespołom?
|
|
Zacznijmy od końca, nie czujemy się zobowiązani do tłumaczenia się z naszych decyzji i wyborów.
Szczerze mówiąc żenuje mnie to. Co do drugiej sprawy - upubliczniasz swoją ciekawość czy tylko żądzę sensacji?
Być może zabrzmi to arogancko, myślę jednak, że niewielu czytelników obchodzą takie rzeczy.
Osobiście brak mi chęci i nie mam zamiaru dementować jakichkolwiek pomówień. Jak zwykle tchórzostwo
i dwulicowość nie pozwalają wyjaśnić sobie wprost tych kwestii. W rezultacie papier kolejnego zina zapełnia się plotkami lub ich dementowaniem,
jakimiś publicznymi donosami, uważam że to infantylne i nie zamierzam w tym uczestniczyć.
Trasa z DYSTOPIA była dwa lata temu i zakończyła się pomyślnie. Znałem się już z nimi wcześniej, nadal kontynuuję tę znajomość,
nasz konflikt był chwilowy i rozstaliśmy się w zgodzie. Czasami kontrowersje wokół JUDE urastają do niebotycznych rozmiarów myślę,
że osobisty kontakt i bezpośrednia konfrontacja z nami jako grupą uzdrowiłby większość chorego niepokoju.
|
|
No to na koniec wasze warunki finansowe...
|
|
Nie mamy żadnych sztywnych warunków finansowych, nie wymagamy żadnych gwarancji.
Do każdego koncertu podchodzimy osobno. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje.
Sprawdzamy się na żywo. Kontakt z nami: Wiktor Skok, Obornicka 15/4, 91- 039 Łódź, tel.
(0 42) 640 76 96 albo (0 42) 655 58 14 - Jacek i Maciek.
|
BACK TO TOP
|
TOXOPLASMA / CELLULAR AUTOMATA 2000
|
|
Na początek proszę o przedstawienie kapeli i jej w miarę dokładną biografię.
|
|
JUDE to Jacek, Konrad, Szymon, Ania, Łukasz, Wiktor.
Wszystkie informacje biograficzne znajdziesz na stronie www.republika.pl/judemusic nie warto ich teraz powtarzać.
|
|
Wasz image w pełni oddaje klimat muzyki, która gracie. A wasza nazwa jest dosyć „prowokująca”.
Czy mieliście z tego powodu jakieś problemy, może posądzano was o faszyzm?
|
|
JUDE nie jest prowokacją. Nasza nazwa nie miała takiego celu. Nie mogę zaprzeczyć - nasz szyld wciąż przysparza wiele problemów,
jednak nie nam. Więcej „kłopotu„ mają ci powierzchowni interpretatorzy, którzy boją się bezpośredniej konfrontacji z naszą rzeczą,
oczywiście wciąż obecne są głosy jakichś ignorantów imputujące nam takie czy inne rzeczy. My mówimy swoje nie bojąc się żadnych oskarżeń.
|
|
Jak myślicie, jaką rolę odgrywa image?
|
|
W poprzednim pytaniu sam na to odpowiedziałeś.
|
|
W jaki sposób rozwijała się wasza muzyka. Jakie są wasze inspiracje (również te poza muzyczne)?
|
|
Mam nadzieję, że ten postęp jest zauważalny, jesteśmy konsekwentni w naszym parciu, dążeniu do największej możliwej ekspresji naszych wnętrzności.
Sprecyzowanie jak przebiega nasz rozwój nie jest dla mnie odpowiednim zadaniem, to sprawa obserwujących. Tych którzy próbują nas słuchać.
Myślę że cały czas postępujemy do przodu, próbujemy nie patrzeć wstecz i unikamy powtarzania tego co już zrobiliśmy.
W składzie grupy nie zmieniło się wiele, dołączyła do nas Anna, która obsługuje sampler. Nowy instrument nie zmienił naszego brzmienia,
już wcześniej używaliśmy podkładów i preparowanych taśm, zastosowanie tego instrumentu pomogło osiągnąć nad tym kontrolę,
teraz jest ona prawie całkowita. Sampler wpłynął na zmasowanie naszego blokowego brzmienia,
tak że czasami osiągamy to czego ciągle poszukujemy – rodzaju pełni, dźwiękowego wyładowania,
monumentalizmu. Nie ukrywamy naszych inspiracji w JUDE, mówiłem o tym wielokrotnie i nie warto tego wszystkiego powtarzać.
|
|
Na flyersach rozprowadzanych przez SELF INDUSTRY RECORDS wasza muzyka określona została jako „brutal noise industrial”.
W jakim stopniu zgadzacie się z tą etykietą i czy w ogóle jesteście za jakimkolwiek określaniem waszej twórczości?
|
|
Każdy może określać to jak chce. Słowa które wymieniłeś znaczą bardzo mało w rzeczywistości dzisiejszej muzyki etc.
Spójrz ile najbardziej sobie odległych rodzajów twórczości opisuje się nimi.
|
|
Jak doszło do waszej współpracy z SELF INDUSTRY i zespołem DYSMORFOFOBIA? (swoją drogą Vertebral Treatments ma zajebistą okładkę)
|
|
SELF INDUSTRY / DYSMORFOFOBIA są naszymi przyjaciółmi i wspólne przedsięwzięcie było tego konsekwencją.
Wydanie tej 10’ było korzystne dla obydwu zespołów. Zawsze jesteśmy otwarci na wszelkie formy konstruktywnej współpracy.
|
|
Gracie bardzo intensywną i agresywną muzykę. Chcecie odreagować stresy?
|
|
Tak, kurwa „odreagowujemy stresy”, potem idziemy grzecznie do domu i razem z rodziną oglądamy telewizję.
|
|
Czy jesteście zadowoleni z waszych studyjnych nagrań? (Dawno nie słyszałem tak zajebistego brzmienia)
|
|
Żartujesz. Nie mogę tego potwierdzić. Nigdy jeszcze nie byliśmy usatysfakcjonowani naszym brzmieniem tak studyjnym jak i koncertowym.
Zawsze staramy się przywiązywać do tego wielką wagę lecz nie zawsze osiągamy zamierzony cel.
Wydając każdą kasetę etc, w każdym przypadku mieliśmy świadomość wszystkich niedostatków naszego brzmienia,
niestety nasze możliwości materialne nie pozwoliły dotąd na profesjonalne nagranie studyjne.
Żadne z moich dotychczasowych poczynań nie pozostawiło mnie zupełnie usatysfakcjonowanym.
|
|
Czy moglibyście opowiedzieć o stronie wizualnej waszych koncertów?
|
|
Nie będę cię wyręczał, sam o tym opowiedz czytelnikom TOXOPLASMA. Próbujemy, niejednokrotnie jesteśmy zmuszeni o to walczyć,
mieć pewną kontrolę nad miejscem, w którym się produkujemy. Wizualna strona JUDE jest równie ważna jak muzyczna i nigdy nie będzie inaczej.
|
|
Graliście na CASTLE PARTY 99. Byliście tam chyba najbardziej nietypową kapelą. Jakie są wasze wspomnienia dotyczące tej imprezy?
|
|
To był śmieszny letni dzień. Występowaliśmy na wolnym powietrzu, wczesnym popołudniem, jako przedbieg do dosyć dużej imprezy.
Osobiście nie lubię koncertów open air. Zamek w Bolkowie jest położony na wzgórzu, a my grając mieliśmy przed sobą słońce świecące nam prosto w oczy,
poniżej lasy i pola, dopiero później publiczność, która dopiero zapełniała dziedziniec.
Organizator nie pozwolił nam zagrać całego przygotowanego materiału, wcześniej nie dając nam czasu na próbę.
Nie daliśmy za wygraną i robiliśmy dalej swoje, aż wyłączono nam prąd. Dupki, nie spodziewali się naszej reakcji,
doszło do pewnych konfrontacji, konferansjer uciekał w popłochu ze sceny a akustycy próbowali ratować siebie i sprzęt.
To wszystko działo się przy sporym aplauzie publiki, bo mimo całej naszej odmienności podobaliśmy się tam.
Sam festiwal nie interesował nas zbytnio, niewiele było tam dobrej muzyki. Bardziej przypominało to piwny festyn niż festiwal gotycki.
|
|
Czy jesteście związani z kulturą starosłowiańską, pogaństwem? Zarejestrowaliście i wydaliście koncert z nocy Walpurgii.
|
|
Nie mamy żadnych związków z neopoganizmem. Nazwę Noc Walpurgii wybrał warszawski kolektyw punkowo feministyczny.
Live na kasecie Sickness Bag pochodzi z naszego występu na tym festiwalu. Zamiast uzasadniać tutaj naszą obojętność na sprawy fascynacji słowiańszczyzną,
czy tych wszystkich marnych powrotów do nieskażonych cywilizacją korzeni, zamieszczę tutaj fragment wywiadu
z JUDE przeprowadzonego przez Maćka Kowiego (Boogie Man), który został ocenzurowany przez redakcję pisma DOS DEDOS (tłumaczono to brakiem miejsca,
ha. [Reszta wywiadu ukazała się w 13 numerze tego magazynu]):
Jaki masz stosunek do przeciętnego Polaka-Katolika?
- Ponoć stanowią oni absolutną większość. Nas, być może, też można by tak nazwać. Statystyki- każdego,
kto został ochrzczony wpisują w ten krajowy inwentarz. To jakieś trzeciorzędne sprawy, dla mnie ważniejsze wydaje się to,
że właśnie katolicyzm ma bardzo wielki udział w tym, że życie w Polsce jest tak gówniane. To miejsce jest zmutowane, jest chore. Jesteśmy w kraju,
który przechodzi bardzo poważne transformacje, jeśli chodzi o obyczajowość, religijność, kulturę itd.
Zauważalne jest że stereotyp Polaka- Katolika jest kolosem na glinianych nogach. Tak jak kiedyś system Związku Radzieckiego.
Polski katolicyzm nie potrafił nigdy wykorzystać najlepszych cech dwutysięcznej historii europejskiego chrześcijaństwa.
Tak, uważam, że miało ono również swoje pozytywne znaczenie. Widać jak płytka i powierzchowna jest duchowość przeciętnego Polaka.
System rodziny polskiej, katolicyzmu sprzężonego z narodowością puchnie na naszych oczach, kruszy się.
Przetrwa w pewnych formach jeszcze bardzo długo. Może był to wartościowy model, jednak nie dla mnie.
Jako człowiekowi, który mieszkał całe życie w wielkomiejskim ośrodku ten stereotyp eksponował same negatywne strony,
próbował godzić we mnie. Polski katolicyzm jest aktualnie niemal jednoznaczny z hipokryzją, pielęgnacją krajowego zacofania i ciemnoty.
Tak więc trudno mi jest nie patrzeć z satysfakcją na tę destrukcję.
- Czy również walczycie z religią?
- Nie walczymy z religią ale mogę otwarcie powiedzieć, że żaden z nas nie jest pozytywnie nastawiony do chrześcijańskich ideałów.
Raczej odrzucamy je z punktu, który jest pokrewny dziewiętnastowiecznym nihilistom, lub filozofom, którzy głosili śmierć Boga jak na przykład Nietzsche.
Oni także są inspiracją, ale nie pierwszorzędną.
|
|
Wiktor jest edytorem zina PLUS ULTRA. Przedstawcie ten zine i zareklamujcie czytelnikom TOXOPLASMY.
|
|
PLUS ULTRA jest moim pismem, pierwotną intencją było pokazywać twórczość którą cenię i uważam za godną prezentacji.
Jak widać są to bardzo różne, niejednokrotnie bardzo odległe sobie rzeczy. Zawartość gazety jest wypadkową moich gustów,
lubię pisać i nadal zamierzam ją wydawać, wciąż wiele jest rzeczy które mnie fascynują i nie zamierzam zostawiać tego tylko dla siebie.
Nie będę tutaj forsownie reklamował PLUS ULTRA, myślę że zine jest OK, każdy kto chce może trafić, już szykuje następne numery.
Nadal w sprzedaży są #1, #2, #3 - dostępne pod moim adresem lub w innych krajowych dystrybucjach.
|
|
Jesteście z Łodzi. Czy poza waszą działalnością dzieje się tam coś ciekawego?
|
|
W Łodzi dzieje się wiele ale tylko znikoma część tych rzeczy posiada jakąś wartość, nie lubię zbytnio klubowego życia a jeżeli chodzi o inne rzeczy,
niewiele jest w stanie mnie przyciągnąć. Mam swój własny tryb zabijania czasu. Regularnie jestem bywam jedynie na punkowych koncertach w C4 na Węglowej,
to wygodne miejsce.
|
|
Jakie kapele (wg was) z naszego krajowego podziemia warte są uwagi i polecenia?
(Osobiście interesuje mnie wasza opinia o nieco bardziej znanych: KOBONG, KINSKY.
|
|
Nie mam wielkiego kontaktu z krajową muzyką, niestety jej jakości zbyt często odstają od moich preferencji. Nie wiem nawet jak wygląda JUDE
w tym kontekście. Jestem pewien, że istnieje wiele godnych zainteresowania projektów, na nieszczęście nie słychać ich wokół.
Potrzebny wszystkim jest dogłębny drenaż krajowych gustów muzycznych i kultury jako takiej.
To na jak dennym poziomie znajduje się to wszystko widać nawet na scenie punk.
Zespoły które wymieniłeś nie istnieją już od dawna, sytuacja o której wspominam powyżej,
powodowała że ich twórczość trafiała w krajową gównianą próżnię, Zero odbioru, zero propagandy,
zero promotorów, zero rzeczy które artyści mają w normalnym świecie itd. kto chce kontynuować w takiej rzeczywistości?
|
|
Pytanie zadawane w każdym wywiadzie dla tego zina. Jakie jest wasze zdanie o postępującej industrializacji?
|
|
Industrializacja? O jaką industrializację chodzi? Według naukowców żyję już w świecie post industrialnym,
według moich obserwacji poruszam się wśród ruin epoki industrialnej i w info - dezinformacyjnym nadinformacyjnym tyglu,
w stanie permanentnej mutacji, która czeka na ostateczną zagładę lub wieczne długotrwałe gnicie.
Obserwacja i bezpośredniość tej choroby jest inspirująca.
|
|
Jakie są wasze plany na przyszłość do tyczące zespołu? (prywatne też mogą być...)
|
|
Determinacja. Konsekwencja. Dalej podążać w kierunku który już dawno obraliśmy. Nasza postawa wywołuje kontrowersje,
bywamy bojkotowani, odrzucani- to jedynie potwierdza naszą determinację. Nie zrealizowaliśmy dotąd wielu postanowionych przedsięwzięć,
wciąż celujemy i drążymy. Nie chcę ograniczać się planując, lecz w zderzeniu z naszym ubóstwem wiele pomysłów pada. Ten brak powodzenia
i negatywny odbiór naszych rzeczy jeszcze bardziej utwierdza mnie w tym wszystkim. Skupiamy się w sobie i nie przestajemy drążyć dalej.
W strategii zespołu nic nie uległo zmianie nadal pozostajemy tam gdzie byliśmy i nie mamy zamiaru przyłączać się do jakichś nowych gówno-trendów,
jednak wciąż próbujemy pozostawać otwarci i nie skazujemy się na zamknięcie, w sztuce nie ma tabu.
W niedługim czasie JUDE zarejestruje nowe utwory w jednym z krajowych studiów. Czekam na ten moment!
|
|
Co sądzicie o obecnej scenie gotyckiej?
|
|
Jest nam nieco odległa, nie mamy wielkiej łączności. To co dzisiaj zwykło nazywać się gotykiem, zwłaszcza w Polsce,
to jakieś zawodzenia żałosnych długowłosych metalowców w żabotach, nie mające wiele wspólnego z prawdziwym goth.
W innych krajach ta scena bywa interesująca, bogata, tego nie da się powiedzieć o tym co widzę tutaj.
Zawsze lubiłem rzeczy jak VIRGIN PRUNES, SEX GANG CHILDREN czy CHRISTIAN DEATH, to był prawdziwy post punkowy gotyk,
teraz też słychać trochę dobrych rzeczy ale nie lubię tych wszystkich pogrobowców SISTERS OF MERCY.
|
|
Na koniec kilka słów od siebie. Mam nadzieję że nie zanudziliście się odpowiadając na powyższe pytania?
|
|
Dziękuję za wywiad. Wszystkie słowa tutaj były „od siebie”. Wszyscy interesujący się JUDE albo PLUS ULTRA mogą kontaktować się bez ograniczeń:
Wiktor Skok. Obornicka 15/4, 91-039 Łódź. judemusic@poczta.onet.pl, albo wiktor@plusultra.org.pl
|
BACK TO TOP
|
SYNDROM 2000. INTERVIEW BY PIOTR I PRZEMEK
|
|
Czy industrialny charakter Łodzi ma wpływ na działalność zespołu? Czy widzisz wpływ tego nastroju na estetykę zespołu?
|
|
Tak. ten charakter ma wpływ, chociaż jak widzicie przez okno, nie całe miasto jest industrialne.
To aktualnie parę rejonów tego miasta, tzw. stref przemysłowych, które znajdują się również w centrum,
ale tutaj są w zaniku. Fabryki w centrum są likwidowane, zamieniane na kluby, jakieś sale do tańca, są burzone,
na ich miejscu zakłada się stacje benzynowe. Bardziej nowoczesne fabryki wokół miasta również się rozpadają
i przemysłowy charakter miasta jest w zaniku. Łódź staje się miastem handlowym, miastem supermarketów, targowisk,
miastem klubów, pubów – zresztą z tego słynie w całym kraju. Trudno mi się do tego ustosunkować. Na nas najbardziej
wpływa ta industrialna strona miasta, także jego etniczna przeszłość, wszystko co miało tutaj miejsce przez cały wiek dwudziesty,
okupacja, getto, Warthegau itd... Wielokulturowy, wieloetniczny charakter Łodzi przez cały dziewiętnasty wiek
i całe dwudziestolecie międzywojenne itd. do wybuchu drugiej wojny. Oprócz tego istotne są czasy realnego socjalizmu,
o które zahaczyli wszyscy z nas. Poza tym te wszystkie przeobrażenia, które miały tutaj miejsce i dzieją się cały czas tutaj.
W wielu wywiadach wspominałem, że przestrzenią, w której się najlepiej czujemy, w której lubimy się poruszać nie jest samo centrum miasta,
w którym teraz jesteśmy lecz właśnie te obrzeża, na których znajdują się te fabryki, opuszczone, rozparcelowane zakłady itd.
Bywam tam raz na jakiś czas. To dobre otoczenie. O wiele bardziej mi sprzyjające niż to tutaj. Dużo czasu spędzam w domu.
Industrialny charakter Łodzi jest mi bardzo bliski, kiedy miasto zasypia wciąż słychać dźwięki fabryk, słychać szum elektrowni,
przejeżdżających pociągów, sztuczne światło, reflektory- bardzo dobrze czuję tę aurę. Małe farbiarnie, praca jakichś zakładów tkackich
- to cały czas istnieje. Mimo, że większe fabryki już dawno splajtowały to jest dużo mniejszych zakładów,
które są równie hałaśliwe i równie śmierdzące jak te stare. To otoczenie ma wymierny wpływ na JUDE,
w naszej muzyce zawieramy wiele z tej atmosfery, nie tylko w warstwie wykorzystanych dźwięków…
|
|
Na czym polega w Twoim przekonaniu fenomen kontrkultury punkowej?
|
|
To zbyt trudne pytanie, abym odpowiedział na w jednym zdaniu. Wydaje mi się, że polega on w jakiś szczególny sposób na globaliźmie
- termin, który jest tak bardzo teraz potępiany oznacza tutaj uniwersalizm, zasięg i siłę.
Ten fenomen wypływa z tego, że punk w latach siedemdziesiątych był na tyle dojrzały aby zaistnieć bez stawiania postulatu poprawy świata
na pierwszym miejscu. Zmiany świata w sposób, jak to czynili hipisi czy ruchy typu flower power, które starały się zmieniać świat,
ratować go itd. Punk głosił przede wszystkim destrukcję- nie zmieniać społeczeństwa ale je niszczyć.
W dzisiejszym politycznym punk stawia się duży nacisk aby zmieniać swoje najbliższe otoczenie robić w sposób lokalny,
na poziomie pewnej wspólnoty załogi, klubu, ulicy, squattu. Wydaje mi się to najbardziej wskazane
i dojrzałe niż próba walczenia z rzeczywistością wokół. Ta rzeczywistość, jak zauważamy, wcale nie chce być zmieniana.
Ci ludzie wokół nie chcą być zmian. Zresztą nie sądzę aby miało to jakąkolwiek szansę powodzenia. Fenomen punk polega także na tym,
że muzyka, estetyka punk, obyczajowość nie była ograniczona, była cały czas aktywna, zmieniała się i ewoluowała, nie była tak zamknięta
i dogmatyczna. Hipisi mają teraz muzykę goa ale i tak większa część hipisów, czy też tego co z nich zostało,
uważa, że nie jest to muzyka lecz jakieś elektryczne wynaturzenie… W punk rocku nigdy nie było żadnych ograniczeń,
jakichś cech zamkniętego gatunku muzycznego. Na tym właśnie polegała siła punk, punk ewoluuje, zmienia się i nie jest jednowymiarowy.
Przynajmniej ten najlepszy, bo oczywiście, aktualnie punk rock w Polsce cierpi na brak indywidualności, jest generalnie bardzo wsteczny,
smutno to mówić... Ale często zdarzają się sytuacje że to właśnie punkowcy są najbardziej skretyniałymi ludźmi wokół.
Niemniej jednak widząc to wszystko nie godzę się na to i nie macham na to ręką, nie stawiam się w pozycji obserwatora, człowieka,
który przeszedł nad tym do porządku dziennego. Wydaje mi się, że ten widoczny imbecylizm to rzecz,
która odrzuciła od punk rocka wyjątkowo wielu ludzi. Myślę że Polsce punk rock nie rozwinął się dobrze, że jest aktualnie bardzo mierny,
jeśli chodzi o jakieś artystyczne propozycje, to że jest wtórny, czasami wręcz kołtuński...Robi mi się źle na widok tego szajsu,
jest go coraz więcej. Mimo tego, na szczęście jest w nim jeszcze trochę dobrych rzeczy i istnieją szanse aby były one lepsze,
że nie zamierzam tego porzucić.
|
|
Twoim zdaniem Punk w tym momencie jest w stanie generować nowe jakości, czy też jest skazany na przetwarzanie
i powielanie wątków, które wcześniej istniały?
|
|
Obydwa kierunki są obecne. Istnieje punk rock, który ostro stawia pewne kwestie, stawia pytania, drąży i naprawdę walczy,
jest naprawdę pewnym novum i wyzwaniem dla współczesnej estetyki i oczywiście bardzo szeroko obecny jest ten wtórny, wsteczny nurt.
W Polsce nastąpiło pewne zachwianie. Kiedy widzę, że punk rock w Polsce powszechnie kojarzy się z piwem, kojarzy się z plebejskimi,
wieśniackimi zespołami punko polo i całą rzeszą innych pierdołowatych rzeczy. Szlag mnie trafia kiedy widzę niemoc
i lenistwo całej sceny punkowej, która przez szereg lat nie zrobiła niczego żeby rozszerzyć swoja działalność,
żeby wyjść poza pewne kręgi, które od dawna wiedzą co jest grane. Amerykanie mówią o tym: “converting the converted”.
To zamknięcie nie wpłynęło dobrze na aktualny wizerunek punk rocka, który według mnie jest sprawą ważną. Kiedy mówię,
że jestem punk to nie chcę być kojarzony z dupkami, którzy pokazują środkowy palec do kamery kiedy ich się filmuje i mówią,
że piwo to jest dobra zabawa a według nich punk rock to jest właśnie piwo. Jebać…
|
|
Czerń tak bardzo kojarząca się z wizerunkiem JUDE, z szatą graficzną z ZYGOMA, z PLUS ULTRA niesie dla Ciebie jakieś ukryte znaczenie?
|
|
Tak. Nie mogę pozostać głuchy na to, że ta czerń wiąże się z różnymi rzeczami, z pewną symboliką, klimatem.
W kulturze europejskiej, w kulturze zachodu; czerń jest bardzo naładowana znaczeniami, jest bardzo pełna emocjonalnie,
symbolicznie. Nie jest neutralna. To oczywiście ma znaczenie lecz generalnie gdy zaczynałem się ubierać na czarno,
ubieram się tak od kilkunastu lat, nie miało to znaczenia. Jednak nie pozostaję obojętny na ten cały kontekst.
Po prostu on istnieje ale nie odgrywa tak wielkiej roli. Nie ma to dużego znaczenia.
Gdy rozejrzycie się po Łodzi- czerń jest bardzo tutaj popularna i to nie tylko na scenie punk.
Techno kids chodzą na czarno, dzieci chodzą ubrane na czarno, młodzież dbająca o swój wygląd również.
Wraca to falami w modzie i w stylistyce, nie zawężając tego tylko do tego miasta.
Widać to w modzie na całym świecie. Nie to jest jednak najbardziej istotne. W moim zespole, moich wydawnictwach,
całej szacie graficznej czerń jest po prostu najbardziej silna, najbardziej mocna, najbardziej nośna. Czerń nie jest bezpieczna.
Zawsze miałem przed oczami coś takiego: Postaw się w sytuacji kiedy widzisz ubranego na czarno człowieka i masę pstrokatych,
kolorowych ludzi. Kto jest wizualnie silniejszy? Ten kto jest ubrany na czarno. To oczywiste. Czerń jest silniejsza.
Nie brzmi to zbyt racjonalnie lub jakoś wybitnie rezolutnie ale tak to właśnie czuję.
|
|
Kiedyś powiedziałeś, że nie uważasz się za człowieka duchowego. To jest równoznaczne z ateizmem?
|
|
Powiedzmy, że nie jest to ateizm. Jest to bardziej antyteizm. Wydaje mi się, że stwierdzenie,
że jestem człowiekiem antyduchowym było dla mnie rodzajem schlag wort. Ale to niedokładnie się pokrywa z moim odczuwaniem.
Istnienie osoby boskiej, tej sfery w życiu ludzi wokół, jest faktem. Abstrahując od tego czy bóg istnieje czy nie,
istnieje w zbiorowej duchowości, w kulturze, w świadomości ludzi, w miejscach, nazywanych podświadomością.
Nie jest kwestią czy bóg istnieje czy nie. Ja ze swoją ideą jestem przeciw. Jestem antyteistą,
przez moje poczucie jednostkowości, moje poczucie indywidualności... Tak jak Max Stirner powiedział „moja prawda to jedyna prawda”,
ten przeciwny klin jest skierowany przeciwko boskości, która miałaby mieć nacisk, miałaby być sprawczym impulsem w moim życiu,
w dziejach, w rzeczywistości, w tym wszystkim co widzę. Moja butna natura każe mi niszczyć boga.
|
|
Twoja działalność twórcza wynika z intelektu czy też z emocji? Czy uważasz, że ten podział jest sztuczny?
|
|
Tak ten podział jest sztuczny. Ten podział jest przede wszystkim nieprawdziwy. Nie mogę oszukać mówiąc,
że jest to tylko instynktowne. Przeczytałem w życiu kilka książek, obejrzałem kilka filmów. Nie byłem głuchy. Widziałem wiele rzeczy.
Nie mogę nikogo zwodzić mówiąc, że jest to absolutne wyplucie mojej naturalności. Wszystko to jest konglomeratem tego co czuję,
tego co przeżyłem. Oddziałuje na mnie wszystko. To co przeczytałem, to co widzę, to co dotyka mnie na co dzień.
Nie widzę tu szczególnych podziałów, szczególnych rozgraniczeń. Staram się ich nie widzieć i nie odczuwać bo byłoby
to bezsensowne analizować co wynikło z mojego jestestwa a co wziąłem od tego czy innego twórcy, myśliciela, autora itd.
Te rzeczy się wiążą się ze sobą. A na takim poziomie na jakim się znajduję, nie mogę zdobyć się na to aby powiedzieć,
że tu jestem tylko instynktem natomiast tam działa tylko mój intelekt. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym podziałem.
Nie ma to znaczenia. Znaczenie ma efekt, jak to na mnie działa, jak to działa i czy naprawdę jest to, to czego ja chcę.
Staram się unikać tego świadomego ograniczania się. Znaczenie ma wyraz. Sukcesem jest to, że my osiągamy takie brzmienie,
które ma w sobie to czego chcemy: dzikość, łącznie z totalnością, którą nam przypisują niektórzy. Chcę aby to dawało to satysfakcję mnie,
mojemu zespołowi. Abyśmy mogli się wyrazić w jak najlepszy sposób. Chcę aby to co mój zespół wyraża, nie ograniczało się do tego,
że ma to być jakaś intelektualna propozycja dla jakiejś określonej grupy ludzi, ani by miało to być skierowane tylko do tych,
którzy chcą trząść głową na koncercie. Ma to być mocne, treściwe. Ma to mieć mięso, mózg, krew. Ma to mieć i myśl i pięść.
|
|
Konfrontowanie ludzi z ich ciemną stroną natury może doprowadzić człowieka do bardziej świadomego patrzenia na samego siebie
czy też zupełnie coś innego się dzieje?
|
|
Dobrze dzieje się gdy wygląda to tak jak w twoim pytaniu. Ale nie mam złudzeń, taki odbiór jest dany pewnej niewielkiej grupie odbiorców,
grupie ludzi, którzy są już a pri | |